Saturday, December 30, 2006

Wednesday, December 27, 2006

Najgorszy swiateczny prezent

Oczywiscie pewnie nie najgorszy ale w tym roku nie dostalem nic paskudniejszego. W pracy dostaje czasem alko, czasem czekolady, ktore zwykle Sviti przechwyca jako wieczorny deserek, czasem tez dostaje cos totalnie bezuzytecznego ale pierwszy raz w zyciu w pracy dostalem koszule. Nie wiem, czy to sygnal, ze mam sie inaczej do niej ubierac czy po prostu ktos uwaza, ze brak mi powagi. Nie byle jaka to koszula bo po pierwsze jej kolor jest mi tak trudno okreslic jak trudno mi bylo okreslic styl gry na perce Dariusza Ciepielewicza aka ALARM/STEP TO LIFE/cos tam jeszcze a po drugie, jej fason byl tak nijaki, ze az nie potrafie wydedukowac, do czego moglbym ja zalozyc. A, i jest jeszcze trzy: typ powyzej, Damo, dostal identyczna koszulencje tyle, ze o ROZMIAR wieksza. Jak widac na focie, gosc jako rodowity australijski alkoholik, jest ode mnie wiekszy nie tylko o jeden rozmiar. Zbebialem. Nie wiem co mam myslec. Poki co, eleganckie podarki zostaly u mnie w officie. Nie wiem co zrobie z moja ale jestem pewny, ze Damo nawet nie spojrzy drugi raz na swoja.

Unwelcome Consequence

Te zdjecie pochodzi z prawdopodobnie najlepszego koncertu jaki udalo na sie nam zagrac z HEALING. Ponad 10 lat temu. Mega Club, Katowice: HARD RESPONSE, NEXT STEP UP, 25 TA LIFE i my na otwarcie. Kilka tygodni po tym gigu widzialem jakims cudem fragment naszego setu w tv... ponoc grany byl i w lokalnej i ogolnopolskiej tv kilka razy choc nigdy nie widzialem calosci. Enylej, tuz po tym jak skonczylismy podeszlo do mnie 2 pewnie dwa razy starszych ode mnie typiorow... "Kurwa, ale koncert!" mowi jeden podajac mi kartke papieru i dlugopis. "Podpisz sie." dodaje ten drugi poklepujac moje spocone chude plecy. Dalej stoi przystojniak Rick. Mowi, ze wlasnie zrobil pare zdjec i bardzo mu sie podobalo. "Chce wydac wam 7" w Back To Basic"... Jasne....

Saturday, December 23, 2006

MOZ. wembley arena. london




Panic The Smiths zagrany przez Morrissey'a. To jedna z pierwszych dat na wciaz trwajacej trasie. Nawet jesli jakosc tego videa jest slabiutka to chociaz w czesci oddaje klimat tego koncertu. Jeden z najlepszych gigow na jakich bylem. Bez 2 zdan.

Sviti, Rene, Dr.Anarchy & Reza

Wednesday, December 20, 2006

REFUSED

To byla chyba ich pierwsza pelna trasa po Europie. REFUSED i 108, ktorzy to tez po raz pierwszy zawitali na stary kontynent. Dennis i co byli bardziej zainteresowani swiadomoscia Kryszny niz komunizmem i jak zreszta widac mocno siedzieli w rozmiarze XL. Takie czasy. I mnie to nie ominelo. A, dosc specyficzna fryzurka jesli ktos mnie zapyta. Foto trzasniete we Walbrzychu. Zapostuje jeszcze pare z tej trasy w najblizszej przyszlosci...

Ieper Fest

Ile z tych osob na zdjeciu jestes w stanie rozpoznac? Jak widac dosc ostry sklad. Nawet nie pamietam roku ale obsmialem sie wtedy niemilosiernie.

AFRAID OF THAT DAY


Ewenement. Moj prywatny ewenement. Absolutnie nie dlatego, ze przez jakis czas bylem jego czescia ale glownie z powodu totalnego rozjazdu osobowosci. Nigdy wczesniej nie dane mi bylo wspoltworzyc cos z takimi personami, jak tych 4 gosci. Totalne czuby. Kazdy jeden. Lacznie ze mna. I koniec koncow udalo sie nagrac plyte, ktora naprawde lubie.

Obie foty cynkal mistrz Vo Wong, ktory nie ma sobie rownych.

Wednesday, December 13, 2006

new york hardcore 1986



jeden sala a w skladzie czlonkowie The Crumbsuckers, YOT, AF, MAGS, Ernie z Token Entry, Jimmi Gestapo, Unlce Al i cala masa innych postaci z tamtego okresu. Troche trudno uwierzyc, ze hardcore wygladal jak wygladal.

Sunday, November 19, 2006

bunch of sell outs

Tuz po tym, jak Decker i Jen powiedzieli sobie tego weekendu Tak i podpisali odpowiednie papiery udalismy sie do jednej z wielu vegan friendly restauracji w Brighton. Lux miejsce. W kazdym razie do obiadku zafundowali nam buteleczke. Trunek nazwany byl Brighton cos tam i tani wcale nie byl. Ponoc zero alko. Szefowa zwinnie otwarla owa butelczyne polewajac rowno kazdemu po trochu. Toast i chlup. O ile dziewczyny przyzwyczajone do alko nie poczuly nic specjalnego ja i Decker popatrzylismy sie na siebie dosc podejrzanie. Nie pamietam bowiem za nic kiedy ostatnio mialem z ryju podobny smak. Niby szampan/rodzaj winiaka ale fake to wcale nie smakowalo. Decker lapie za flaszke i czyta. Ja sie smieje (pewnie mialem juz wtedy pare % we krwi)... 0,5%. Tylko tyle? Smakowalo jak proper wineczko. Enylej, oto ja i pan mlody w czasie obalania omawianego napoju.

Zatoichi

Pomyslalem, ze na pisze cos o dobrym kinie. Zero muzyki. Zeby nie bylo, ze leb trzymam tylko w swoich plytach. Tym razem bedzie po japonsku. Miecze, ryz i calkiem sporo krwi.

Wstyd sie przyznac, ze tak pozno zainteresowalem sie niewidomym samurajem o imieniu Zatoichi. Legendarna dziewietnasto wieczna postac jest pewnie japonskim odpowiednikiem brytyjskiego Robin Hooda tyle, ze slepiec z mieczem obcinajacy lby przeroznym chamom wydaje mi sie duzo ciekawszy od dosc zniewiescialego goscia biegajacego w rajtuzach po lesie.
Zatoichi byl bohaterem ustnie przenoszonych opowiesci od blisko 200 lat. Doskonaly wojownik, ironiczny pijaczek, dowcipny i pokorny zwykle uwiklany byl nie z wlasnej woli w nierowne konflikty, gdzie nie zawsze wiadomo bylo, po ktorej stronie ma stanac.

Na poczatku lat 70tych nakrecono szereg episodow, gdzie glowna role zagral Katsu Shintaro. Rezyserami z roznym skutkiem bylo paru jegomosci ale wiekszosc z tego co widzialem wcale nie odstaje od siebie specjalnie. Shintaro pasuje idealnie do klimatu. Kilka lat pozniej nakrecono przynajmniej jedna wersje z innym aktorem, ktorego wykreconego nazwiska teraz nie znajde ale nie byl ani w polowie tak dobry, jak swoj poprzednik.

W 2003 Takeshi Kitano wypuszcza kolejna wersje. Tym razem wsparty nowymi mozliwosciami kina rozmachem oczywiscia przebija znacznie swoich poprzednikow ale jego dzielo caly czas nawiazuje mocno do klasyczego kina japonskiego. Forma i sceny przypominac moga troche Kurosawe i jego Siedmiu Samurajow.
Oglada sie elegancko. A i jego historia jest bardzo ciekawie opowiedziana. Nie ma banalu i oklepanych motywow. Polecam tym bardziej, jesli podoba sie komus Kill Bill.

Zatoichi Kitano powinien byc stosunkowo latwo dostepny w Polsce. Gorzej byc moze z wersjami z lat 70tych. Tak czy inaczej warto poszukac.

Friday, November 17, 2006

Wednesday, November 15, 2006

FINAL MOSH

Malo czasu. Niech bedzie, ze probuje sie tlumaczyc. Ale zupelnie serio - wolnego czasu mam duzo mniej niz bym sobie tego zyczyl. Tak czy inaczej, zeby nie bylo, ze znowu rzucam czyms w kibel zanim dobrze to rozkrece dam znak, iz mi oczywiscie caly czas zalezy. Zeby pokazac jak bardzo nie znalazlbym niczego lepszego, niz te krotkie video.*

Byl czas, kiedy zespolow unikalo sie bo tak wypadalo. O ile wiem, kazdy z moich kolegow padl ofiara tej glebokiej filozofii w mniejszym lub wiekszym stopniu. Powody byly tak rozne, jak kapele, ktorych one dotyczyly. Kiedy poznawalem hardcore mowilo sie, ze CRO-MAGS to nazi skini. Podobnie z WARZONE. Z tymi juz bylo troche slisko, bo jak sie okazywalo za mocno powiazani byli z GORILLA B czy YOT i za chujca zlapac nie moglem, jak to w tym Nowym Jorku jest. BOLD dla przykladu kojarzyl mi sie przez lata z kasety video, gdzie grali koncert z YDL na tle jebitnej chamerykanskiej flagi. Enylej, co pare lat pojawial sie zespol, ktorego reputacja byla na tyle spierdolona, ze wypadalo go jedynie w najlepszym wypadku ignorowac. Warto zauwazyc, ze w dobie epoki listu pisanego nie latwo bylo zdobyc cos, co powszechnie nazywa sie informacja a opinie wlasne opieraly sie, przynajmniej u mnie, o zdanie moich kolegow z zachodnich krajow. To w tym wypadku bylo dosc waskie grono ludzi, ktorzy nie do konca mogli byc obiektywni. Do tego dochodzi jeszcze pare mniej znaczacych rzeczy i efekt koncowy zwykle byl podobny - moze i dobrze graja ale sa chujakami, wiec sluchac ich nie bede. Albo po prostu sie nie przyznam, ze ich lubie. Tak bylo i z tymi, i z tamtymi, i z... FLOORPUNCH.

Szczerze gdzies mialem wiekszosc zespol poznych lat 90tych, ktore probowaly robic stary hardcore. Nic a nic w tym nie widzialem. Youth Crew z '97go byl glownie tak syfiasty jak demo PURE, choc to niby bylo rownie dobre jak CHOKEHOLD tylko nie wiem ktory, bo na pewno nie ten Kanadyjski. Oczywiscie bylo kilka wyjatkow i pamietam dobrze, jak ukazalo sie demo FLOORPUNCH, o ktorym napisal mi pierwszy raz wokalizer wloskiego PURIFICATION i jakie wrazenie kaseta ta zrobila na scenie drugiej polowy lat 90tych. EQUAL VISION szybko naproponowal im wydanie plyty tuz po tym, jak IN YOUR BLOOD wydalo ich singla. Wszystko byloby zajebiscie gdyby nie dosc nie jasna sytuacja, ktora byla nastepstwem ostrej wymiany zdan miedzy kilkoma czlonkami FP a grajkami ENDPOINT (ktory swoja droga byl jednym z moich ulubionych zespolow lat 90tych) co doprowadzilo ostatecznie do tego, ze ktos dostal w zeby. Nalezalo sie czy nie - nie mi rozstrzgac. Natomiast zeby nie bylo nieporozumien - wciaz uwazam, ze wszystko to bylo przynajmniej niepotrzebne.

Ale przyznam jedno. FLOORPUNCH nagral bezwglednie najlesza plyte, odwolujaca sie do 88 roku. Bezbledne polaczenie najleszych wg mnie lat YOT ze szczypta BREAKDOWN. Wczesniejsza 7" ma w sobie energie wrecz rozpierdalajaca mase kapel, ktore dalyby sie pochlastac, za te pare kawalkow. Niszczy. Porter moze byc szablonowym wiesniakiem ze stanow ale nie odmowie im czolowego miejsca na swoich playlistach.

Oto fragment ich koncertu nazwanego Final Mosh'em. Trudno wyobrazic sobie leszy poczatek gigu. You're moshing pussy.


*Nijak sie to ma do prawdy...

Friday, September 08, 2006

NEW DIRECTION

Niech bedzie, ze jestem monotematyczny...


Kocham hardcore...

Bansky vs Paris Hilton


Hundreds of Paris Hilton albums have been tampered with in the latest stunt by "guerrilla artist" Banksy.
Banksy has replaced Hilton's CD with his own remixes and given them titles such as Why am I Famous?, What Have I Done? and What Am I For?
He has also changed pictures of her on the CD sleeve to show the US socialite topless and with a dog's head.
A spokeswoman for Banksy said he had doctored 500 copies of her debut album Paris in 48 record shops across the UK.
She told the BBC News website: "He switched the CDs in store, so he took the old ones out and put his version in."
But he left the original barcode so people could buy the CD without realising it had been interfered with.
Banksy is notorious for his secretive and subversive stunts such as sneaking doctored versions of classic paintings into major art galleries.
His spokeswoman said he had tampered with the CDs in branches of HMV and Virgin as well as independent record stores.
He visited cities including Bristol, Brighton, Birmingham, Newcastle, Glasgow and London, she added.
A spokesman for HMV said the chain had recovered seven CDs from two Brighton shops but was unaware that other locations were affected.

~BBC
______________
Nie wiem jak wielu(e) z Was zna tego artyste ale na calym swiecie Banksy znany jest ze swoich prac, nielegalnych akcji i dosc pojechanych pomyslow. Nikt nie robil podobnych rzeczy przed nim a o ile mi wiadomo ma mase nasladowcow.
Jego ostatnia powazna akcja jest wyzej opisana podmiana singli przeuroczej P.Hilton, ktorej poziom talentu w kazdej znanej mi dziedzinie sztuki bliski jest ZERA. To jak do tego wszystkiego doszlo pokazuje dosc klarownie video ponizej. Mistrz.


Wiecej fot jak dokladnie wyglada ten singiel mozna zobaczyc tutaj. A jesli masz ochote poznac wiecej prac Banksy'ego proponuje odwiedzic samo zrodlo.

Thursday, September 07, 2006

almighty Pushead vs Nike

Zaden ze mnie swiezo upieczony fan okreslonych firm sportowych ale od dluzszego czasu fascynuje mnie jakosc i pomysly, z jakimi producenci chca nalapac w swoje sieci nowych klientow. I nie, nie mowie tu tylko o Nike ale o przynajmniej kilku innych producentach, ktorzy zaskakuja mnie poziomem i patentami.

Pushead jest legenda. Fakt. Pushead pracowal ze wszystkimi. Fakt. Pushead nie robi kiczu. Nawet jesli wspolpracuje z takimi molochami jak wspomniany Nike. Oto dowod.

Nike SB Dunk Pushead Edition pokazaly sie jakis czas temu. Orginalny, pierwszy rzut wyprzedal sie praktycznie zanim trafil do sklepow w 2004. Oczywiscie jeden powod, ze byly scisle limitowane ale wystarczy na nie spojrzec, zeby stwierdzic, ze te buty to cos wiecej niz tylko para najek. To jak wygladaja, jak zostaly wypuszczone i ile pracy wlozyl Pushead w ten projekt sprawia, ze sa to jedne z najciekawszych butow jakie widzialem przez pare ladnych lat. Wszystko, zaczynajac od boxu a na metkach konczac wyglada niesamowicie.

Deki projektowane rowniez przez Pushead'a w ramach kampanii reklamowej SB Dunk


Monday, September 04, 2006

Porcell i GB


Bez wzgledu na to jak duzo kasy bylo zamieszane w ten reunion, nie sadze zebym chcial przepuscic GB jesli wyladuja ktoregos dnia w jakims europejskim klubie. Ich wczorajszy koncert w CBGB byl najwyrazniej przynajmniej zajebisty. O kazdym z tych kilkunastu koncertow nie slyszalem nic jak same pozytywy. Doskolala forma, dobra zabawa i wyjatkowy klimat. Wiec psiocz ile chcesz ale to byl i najwyrazniej wciaz jest bardzo dobry zespol, tour zabukowany byl przez jak najbardziej hardcore'owa agencje i kazdy bawi sie wysmienicie.
Oto Porcell spiewajacy Dance Floor Justice z GB wczoraj w nocy. Nie najgorzej na kogos, kto ma blisko cztery dychy.

Sunday, September 03, 2006

SNAPCASE vs polski sxe

Byl czas kiedy ten zespol byl wielki. Jesli pomysle, ze bylo to ponad 10 lat temu to mnie troche podcina. Czas mija zdecydowanie za szybko...

Tak czy inaczej, SNAPCASE nagral pare dobrych plyt chociaz szczerze mowiac stracilem z nimi kontakt po chyba drugim pelnym wydawnictwie. Po czesci poniewaz to co uslyszalem pozniej nie podobalo mi sie tak jak HELMET, z ktorego ewidentnie jechali a po czesci poniewaz dzialy sie w hardcorze ciekawsze rzeczy (a przynajniej tak mi sie wtedy wydawalo). Ale co mi tam - zespol sie rozwijal, zmienial sklad i zaczynal grac wielkie koncerty.

Ale poczatki tych chlopakow z Buffalo glownie kojarzyc beda mi sie z krotkim boomem na straight edge w naszym kraju. To byla tzw trzecia fala, ktorej stolica byl poczatkowo Poznan ale berlo po cichu wykradalo mu Zaglebie i Slask. W tamtym czasie (94/95) powstalo kilka zespolow, ktore zmienily oblicze polskiego hardcore na pare ladnych lat wprowadzajac swiadomie lub mniej zamet, pare nowych idei i niekonczace sie debaty i wojarze. Bylo wesolo. Byly szerokie gacie. Byl zel na wlosach i pierwsze najki. Byly rozterki i konflikty. Byla tez gowniarzerka i arogancja. I kazdy mial w tym wszystkim swoj udzial po trosze.

Pomyslalem, ze te video bedzie milym nawiazaniem do tego co dzielo sie u nas w kraju na scenie. Nie ze za tym tesknie ale fakt pozostaje faktem - uwielbialismy wtedy STRIFE, SNAPCASE i EARTH CRISIS.

...I ja tez nosilem lenary.

Saturday, September 02, 2006

THE PROMISE

Po roku 2000 zespoly straight edge, ktory mialy dla mnie wieksze znaczenie moglbym zliczyc na palcach jednej reki. Nie dlatego, ze jestem az taki wybredny ale glownie z powodu ogolnego poziomu i, jakby nie patrzec, braku kreatywnosci. W textach, muzyce czy chocby postawie.

When we started The Promise, JD and I were doing a full-time band called Santa Sangre. This was early 2000 when the now enormous "metalcore" phenomenon was just budding and traditional hardcore bands were few and far between and rather obscure to the hardcore community at large. Intolerant to the fact that hardcore was becoming the next glam metal, we decided to do a project that was going to be a traditional hardcore sounding, full on Straight Edge band with purpose and passion (something all these new bands lacked -- and still do). We acquired the remaining members either through being in old bands with them (Anderson was in the original Another Victim with JD and me, Derrick was in the older incarnation of Another Victim as well as One King Down whom Another Victim toured with, and Jim was in Conviction whose music I admire to this day, as well as Turmoil, another band that Another Victim toured with) or through solid friendships. Though we were all living in completely different areas on the east coast, it was irrelevant because this was only meant to be a part-time recording project to show everybody that hardcore is still alive even though posers and puppets have stolen the name.

We got together one weekend in JD's basement of his apartment building in Syracuse and banged out 2 songs; "My True Love" and "Crush All Fakes" (thank you Scott Vogel for the song title). From the minute we finished writing those tunes, I knew that this band couldn't be just be a part-time, casual thing. Hardcore was in dire need of songs like these and even more so, in dire need of words like Anderson's. We eventually headed into the studio to put those 2 songs on tape because Hellfest was coming up and we wanted to just give the songs to some friends that we only get to see on occasions such as Hellfest that we knew would appreciate what we were doing. The demo was given to our friend Jake Bannon from Converge amongst others. Within a week after Hellfest, we were talking to each other about him releasing those 2 songs as a 7" on his newly formed Deathwish Inc. label. The songs were released and the reception to the songs was amazing. Santa Sangre ended up losing our singer (for the 3rd time in 1 year) and after doing 2 very bad tours, the band was literally bankrupt and at our wit's end with singers. We decided to let it rest and hoped it work things out on its own and to play a few shows with The Promise since people were eager to see/hear us.

Our first show was in January of 2001 when Hatebreed invited us to play with them in Syracuse. We had about 7 songs, enough for a set, only 3 of them ended up being keepers. We played the show and it was off the hook. Shortly after, our bros (and sis) in Most Precious Blood asked us to go out with them and Throwdown for a week. Seeing no harm in that -- since we had just release a CDEP, it was only fair to Deathwish to support it -- we decided to tag along. From there, things snowballed and word got out about the band. Santa Sangre was pretty much out of the picture at this point and JD was writing Promise tunes like crazy. We had been playing more shows throughout the year and the reactions were getting better and better. The idea to write a full length record was next on deck and since JD pretty much had the whole thing written already, we got together and banged it out.

To make a long, long story short, we hit Atomic Studios in Brooklyn in June and July of 2002 to record the full length, "Believer" for Indecision Records. The reviews of the record took us by shock. Some praised the record as "one of the most important hardcore records of all-time", others used it as coasters for their Corona's and Budweiser's. Regardless, we achieved what we wanted to. With all the support flooding in, Terror asked us to hit the road with them and Death Threat. We agreed and asked A Death For Every Sin (now Final Word) to support the tour. It was the first full US tour for The Promise and it was one of the best times of my life.

Over the years, we headed through the States/Canada another couple of times with some awesome bands/friends such as Bane, The Suicide File, Comeback Kid, Reach The Sky, Born From Pain, Internal Affairs, With Honor, and Sworn Enemy. We played countless amounts of amazing shows with bands that we admire, respect, and appreciate -- Agnostic Front, Subzero, Merauder, Ringworm, Path Of Resistance, Verse, Charge, 100 Demons, Blacklisted, First Blood, Some Kind Of Hate, The Hope Conspiracy, American Nightmare, Over My Dead Body, Integrity, Paint It Black, Stand Accused, Piece By Piece, Murder Weapon, Black Cross, Will To Live, Modern Life Is War to name only a few. We've rocked Europe with Madball, Sick Of It All, Champion, Under Siege, Solid Ground, Rise And Fall, No Turning Back, Zero Mentality, Sidekick, Black Friday '29, Teamkiller, Justice, and Paint The Town Red. We killed it in Japan with The True Path, Loyal To The Grave, Birthplace, and Extinguish The Fire. We've made friendships with people we'll hold close to us for the rest of our lives.

Through all of this, the band has been growing and gaining recognition along the way. From a 2 song demo to be handed out to our friends to touring in Japan, we never expected any of this to happen. The part-time project band that we all assumed we were starting has turned into a full-time band. The 1 week tour with our friends on the east coast has turned into a 3 month tour across the world.

(...)

~Buske

Oto wieksza czesc tego, co Buske napisal o historii i rozpadzie THE PROMISE. Zespol zostawil po sobie wspanialy singiel "My True Love" i plyte "Believer", na ktorej jest przynajmniej kilka bardzo dobrych kawalkow (badzmy szczerzy - nie latwo nagrac dwa razy rownie miazdzacej plyty).

Brakuje mi takich zespolow. Bardzo.

Friday, September 01, 2006

108 jeszcze raz


angel strike man. we’re forgetting, again. buildings are falling and we’re failing again. numb to the misery from all the blood stained imagery angel striking man sell yourself into slavery again, sell our children to the state again, sell your body to commercials again, sell your soul for the dollar again. shackled for forgetting, forgetting again. shackled just long enough to remember again every word is politics, every action; a smoking gun and if you deny it run, run, run angel strike man.
Powiedzmy, ze jest to dowod na to, iz powracanie na kiedys opuszczona scene nie musi wcale rownac sie haniebnym probom odzyskania utraconej chwaly. 108 nie utracil doslownie niczego. Ich muzyka wybija sie znacznie ponad przecietnosc a liryki sa ponad czasowe i nieslychanie trafiaja w sedno.
Na ich profilu myspace umiescili kawalek z ostatniej sesji. Jesli cala przyszla plyta bedzie taka to boje sie, ze ustawiaja poprzeczke bardzo wysoko dla wszystkich zespolow, ktore chca robic cos orginalnego.

Thursday, August 31, 2006

CELEBRITY - Dziki

Tytulem wstepu: Dance Floor Dziki ma styl nie do podrobienia. Jest jednym z tych, ktorzy sa na scenie od lat i zawsze, ale to zawsze chca pomagac i sa aktywni na przynajmniej kilku plaszczyznach. Typ sie wiecznie usmiecha, jest entuzjastyczny i pierdoli konwenanse. Zdecydowanie przedni jegomosc. Jego prace wykorzystywaly zespoly i ziny i beda pewnie wysysac z niego soki jeszcze przez dlugi czas. Dziki jest rowniez jednym z tych, ktorzy bardzo pomogli THE ESSENCE a i zupelnie prywatnie mam do niego cala mase szacunku.

Dance Floor Dziki i Tajemniczy Brodacz Vo Wong obalaja soki w lokalnej jadlodajni

name: patryk rosicki
nickname: dziki
years: 29
edge status: no edge
occupation: Regent Antique warehose assitent, london, uk

- Interesuje mnie szczegolnie to, w jakich okolicznosciach trafiles do punk/hardcore'a. z tego co rozumiem bylo to lata temu w dobie epoki listow pisanych, kaset stilon i magnetofonow kasprzak. Czy tez przegrywales swoje pierwsze ulubiony hordy laczac kablem dwa syfiaste magnety?

Do szeroko rozumianego nurtu jakim jest hc/punk trafilem prosto ze sceny......metal!!!-stalo sie to glownie za sprawa moich starszych punk znajomych-od ktorych to uslyszalem o hard core.W sumie zawsze obok olbrzymiej ilosci metalu zawsze posluchiwalem sporo hc/punk(DRI,C-Mags,GangGreen)-no ale w koncu to bardziej do mnie przemowilo.Wiesz, chodzi mi o caly life style, gigi, ziny, texty-to wydalo mi sie bardziej atrakcyjne/ autentyczne. Zaiste to wszytko mialo miejce w epoce pisania listow, klejenia/mydlenia znaczkow, czy przegrywania u kumpa na jamniku kaset, bardzo milo wspominam ten czas-chcialbym miec choc polowe energi co wtedy, hahahaha

- Kiedy uzmyslowiles sobie, ze masz talent i w jakim momencie postanowiles uzyc go dla dobra matki sceny?

Przelom, w ktorym zdecydowalem sie opublikowac/wspierac moimi bazgrolami scene, a konkretnie ziny (bo glownie do nich rysowalem i rysuje do dzis!) bylo zamiesczenie rysunkow przez zine zwiazany z NNNW, ktory zwal sie PHANTA RHEI-mysle, ze bylo to cos kolo roku 94/95-ale jaj sobie nie dam uciac.. Pozniej duzo moich prac bylo zamieszczanych z znanym tu i owdzie anarchistycznym periodyku Mac Parjadka a konkrtenie w jej czesci muzycznej Zolte Papiery,-i od tego w sumie sie wszytko jakos rozkrecilo bardziej na wieksza skale, zlecenia dla nastempnych zinow, zespolow, wytowrni etc...

- Ogladajac Twoje prace zastanawiam sie co lub kto mogl wplynac na Twoj unikalny styl?


... Hmmm mam kilku swoich ulubionych artystow ktorzy bez owij na maxa zruchali mi psyche swoimi dzielami.Jako ze moi ulubieni graficy bazuja w tzw scenie sa to:Hess,Gaither,Middleton,Garsys,Bukowski,Pushead...Z artystow wiekszego formatu to uwielbiam takich tuzow jak; Giger, Bacon, Dlali czy nasz rodzimy Beksinski...-przy ich niszczacych dzielach wlos mi sie jezy na grzbiecie...

- Co uwazasz za swoje najwieksze osiagniecia?

Coz, moze nie mam jakies imponujacej liczby dziel, ktorymi moglbym sie pochwalic, niemniej jednak jest kilka rzeczy z ktorych jestem bardzo zadowalony, sa to min okladki 7"s dla Last Item czy The Age (aka SecondAge) czy ostanie wzory merchu dla Sunrise. Najbardziej dojzale/najnowsze moje rzeczy, znajduja sie w nowch zianch jak Struggle, The Path Of The Truth, D2D...a takze w STOP LOOK & LISTEN-nowy numer juz niebawem- wiec radze uwazac!

- Nie kazdy wie, ze poza twoimi grafikami dawales nam rowniez czesc siebie grajac muzyke. Gdzie, kiedy i jak dlugo ten gwalt na nutach mial miejsce?

Istotnie kilka lat temu bylem zamieszany w gre w dwoch hordach; pierwszy No Control, w ktorym stawialem swe pierwsze kroki szarpania bassu,w tym zespole pogrywalem jakies 1,5 do 2 lat-zespol ten za duzo nigdy nie osiagna - bardzo zadkie gigi, brak wypracowania stylu etc...Natomiast drugi moj projekt i kolegow, ktory przeistoczyl sie pelnowymiarowy band to Oreiro-w ktorym to rzepolilem jakis 1,5 do 2 lat, zespol opuscilem z powodu mego wyjazdu za granice. I to w zasadzie wsio jesli chodzi o moja gre (jesli mozna to tak wogle nazwac:))

- Co w Twoim wieku pociaga Cie w hc? Czy podobnie jak mi czasem trudno znalezc ci w tym natloku tandety i zenady jakies smakowite kaski? Co inspiruje Cie do bycia czescia tzw sceny?

Hard core-dzis te slowo ma deko inne znaczenie,jest deko wyswiechtane,i powaznie naduzyte.Jest cala masa zespolow ktora zwieksza swa objetosc-co niestety nie idzie to w parze z jakoscia,zadko udaje sie znalezc cos dobrego-no ale jesli juz sie pojawi jest to cos w wielkim stylu.Nie chce tu wyjsc na jakiegos zaropialego zgreda i pierdzielnac, ze hc ma swe lata swietlnosci za soba-bo tak nie jest,choc musze przyznac ze najlepsze zespoly jak dla mnie egzystowaly dekade temu. Co do rzeczy nakrecajacych /inspirujacych- sa to po prostu ludzie wokol mnie (COT!) ,scenowcy (i nie tylko) takcy jak ja i Ty. Ludzie szczerzy oddani przez lata,ktorzy sa tu i teraz-jednym slowem ci wszycy co fotografuja,organizuja gigi,gotuja jadlo na nich,ziny,labels,zespoly-ci wszycy dla ktorych mialem przyjemnosc cos zrobic,sa ogromnym dla mnie zrodlem inspiracji, czescia magnezu jakim jest scena...

- Wlasciwie to ma male znaczenie* ale przez lata wydawalo mi sie, ze jestes edge. Nie jestes ale wywiad donosi, ze bardzo chcesz. A wiec- jak bardzo Dziki chce byc edge?

hahahahahah- tym pytaniem zburzyles moj dlugo/ciezko budowany wizerunek fake EDGE!!!! Od jakiegos czasu zgaladam do kielicha-ale robie to bradzo zadko,z tad wielu znajomych zawsze uwazalo ze jestem abstynentem,w sumie moglbym powiedziec<, ze jestem SE od impry do impry(jak to bylo w jakims komixie:)) Wiesz wiekszosc moich druchow tutaj jest XXX-wiec musze sie jakos tu zachowywac i dostosowywac,hehehehe, ja chce bardzo byc EDGE -ale chyba juz jest za pozno w moim wieku hahahahahaha...

oki doki ,bardzo dziekuje Ci drogi Adamie za ten wywiad-pytania byly cool!pozdro & buziaki dla wszytkich ktorzy na to zasluguja(wiecie kim jestescie)peace!


*klamalem...

Wednesday, August 30, 2006

CRO-MAGS ad 1991

Glowny powod, dla ktorego te video jest dla mnie wyjatkowe to fakt, ze ominela mnie wtedy okazja zobaczenia MAGS na tej trasie kiedy grali w Czechoslowacji. Nie moglem sobie pozwolic, zeby jechac na ten koncert i kipialem z zazdrosci kiedy oswiecimska zaloga wrocila dumnie w ich gigu w koszulkach Best Wishes. W tamtym czasie nowojorscy magowie byli swiezo po (kolejnym) rejunajcie z JJ'em na wokalu i chociaz nie bylo na tej trasie Parisa to material, ktory grali stanowi dla mnie kwintesencje ich istnienia - mix obu AOQ i Best Wishes gdzie kawalki z pierwszej plyty zagrane byly ostrzej i agresywniej. Brak obu Mackie i Parisa to wlasciwie jedyny powod, zeby nie okreslic tego etapu CRO-MAGS jako doskonalego.

Sprawdz to video - jedno z najlepszych intr w historii core'a. Geniusz w prostocie. Swietny kawalek. Flanagan w dresie Adidasa ala RUN DMC wijacy sie jak totalny swir. I pojawia sie Bloodclot w jeszcze gorszym, ohydnym wrecz dresie wyrwanym jakby z targu na warszawskim stadionie. No zlo. Ale i klimat. Poza tym kocham laczone wokale Flanagana i JJ'a. We Gotta Know!

W tym blogu bedzie o tym zespole jeszcze nie raz. Juz ja tego dopilnuje.

Sunday, August 27, 2006

PREZENT

ELP Digital Turntable

Taki.
Maly.
Nie mam teraz zadnego.
Ten wyglada dobrze.
Na urodziny.
Poprosze.

108 w Europie

Sa zespoly, ktore swoja obecnoscia zmienily w moim zyciu wiecej, niz poczatkowo zdawalem sobie z tego sprawe. 108 byl zdecydowanie kapela, ktora mial na mnie wplyw od samego poczatku kiedy dostalem ich kasete z plyta Holyname na jednym z wczesnych koncertow SHELTER. Mieli wszysto to, czego brakowalo mi w zespole Cappo - czy to od strony muzycznej czy lirycznie. Mialem okazje widziec ich prawdopodobnie ponad 10 razy na roznych koncertach, w roznych miejscach i w roznym czasie i kazdy z nich byl wyjatkowy.
108 powraca. To co mialo byc jedynie okazjonalnym reunionem najwidoczniej nabralo rozpedu - nowe nagrania i wiecej koncertow. Po kilkunastu gigach w stanach 108 przylatuje na krotka trase po Europie. Oto ostateczne terminay dla tych, ktorzy nie mieli szansy ich jeszcze widziec:

13.10.2006 Holland Arnhem Goudvishal
14.10.2006 Germany Essen Max Destruction Fest
15.10.2006 Germany Rosswein Juha
16.10.2006 Italy Padova Sottosopra Club
17.10.2006 Germany Weinheim Central Cafe
18.10.2006 Sweden Stockholm TantogÄrden
19.10.2006 UK Manchester Star And Garter
20.10.2006 UK Newport Lepub
21.10.2006 Belgium Kontich Lintfabrijk
22.10.2006 UK London Ninja Fest

wiecej metalu

Nie poszedlem zobaczyc WATAIN kiedy byli w UK ostatnio i teraz wcale nie mam zamiaru powtorzyc tego samego bledu. Ten koncert zapowiada sie na nie male wydarzenie. Bede mial przy tym okazje ocenic polski KRIEGSMASCHINE, o ktoym duzo slyszalem.
O ile czasem do lez bawi mnie black metal tak przyznac musze, ze jest cala masa interesujacych hord. WATAIN nagral kilka plyt, ktore zwrocily moja uwage poziomem i inspiracjami. W pogoni za orginalnoscia czy masowa akceptacja satanistyczny black troche starcil na swoim pierwotnym wygladzie i praktycznie nie plodzil nic, co bylbym w stanie wychwycic i docenic. A tu owy WATAIN nie zastanawiajac sie dlugo nagrywa material, ktory az przelewa sie duchem MAYHEM.

Bedzie dobry gig.





Friday, August 18, 2006

CELTIC FROST is back


Monotheist nie jest nastepnym Morbid Tales ale to wcale nie jest zla plyta. Duzo lepsza o Cold Lake. Tak czy inaczej jutro graja w Londynie w ramach ich trasy promujacej nowa plyte. O ile wiem, ich koncerty sa przynajmniej dobre...
edit: The FROST nie zawiedli. Dosklonala forma. Zagrali tez wszystko co chcialem na tym koncercie uslyszec. Wszystko, ze co ten zespol przez lata utrzymywal swoj kultowy status. Tom Warrior moze sie postarzal ale jego kawalki ani troche.

Monday, August 14, 2006

WALK THE PLANK - absolutna destrukcja

Photobucket - Video and Image Hosting

Dead Weight In The Hostile Waters LP Pre-Order Version

To nie jest przecietny zespol hardcore. Od samego poczatku nie grali jak nic co slyszalem przez pare ostatnich lat. Brudny, ciezki, agresywny hardcore ale nie taki, do jakiego przywyklem. Zdecydowanie wiecej bylo w nich NA czy BLAST niz walkowanych wkolo wzorcow. Tyle, ze ich NA byl i jest ciezszy i brutalniejszy. Do granic mozliwosci. Nie laduja sie tym samym w nudne klimaty a pra do przodu.


Nowa plyta to rodzaj podsumowania tego, co robili do tej pory. Wiekszosc z tych kawalkow znalem z poprzednich singli czy koncertow. Tutaj ponownie nagrane, zabrane w jedna calosc daja w sumie 11 niszczacych songow, pelnych zlosci i agresji. Czuje tu wspomnine NA i BLAST ale tez BLACK FLAG czy stary Boston i Waszyngton DC. Srednie tempa, kilka przyspieszen, swietny perkman i niemilosierny wokal. Pete gra swoje chore solowki, zeby przypomniec chyba gdzie leza ich inspiracje. Oczywiscie jest prosto. Oczywiscie sa schematy, ktore pewnie juz slyszales. Ale WALK THE PLANK robi to po swojemu i w taki sposob, ze te cechy dzialaja tylko na ich korzysc. Zupelnie serio - ta plyta zabija. Nie ma slabych kawalkow. Ta plyta winna stac sie klasykiem euro hardcore bez dwu zdan.

W tym zespole jest cos czego brakuje setkom podobnych-WALK THE PLANK ma po swojej stronie autentyzm. Nikt z nich niczego nie udaje. Musialbys zobaczyc ich na zywo, zeby wiedziec o czym mowie. Cala piatka ma tez swoje lata i robi muzyke od dlugiego czasu. Doswiadczenie wiec ma tu swoj wplyw...

Po wiecej informacji gdzie to cacko mozna zamowic sugeruje odwiedzic www.deadandgonerecords.com .


Photobucket - Video and Image Hosting

Photobucket - Video and Image Hosting

Dead Weight In The Hostile Waters Lp Release Party Version

Wednesday, August 09, 2006

czasami zespoly...

...robia dosc kontrowersyjne wzory koszulek.

te nowsze...



i te starsze...


*RJ podoba sie szczegolnie Kokotkowi.

Monday, July 31, 2006

BETRAYED

jeden z najwiekszych pile on'ow jakie w zyciu widzialem...




Saturday, July 22, 2006

representing the EBLOOD

John Mckaig reprezentuje EBLOOD.
Pitshanger lane, Ealing, Londyn. Wczesny poranek przed wylotem do Bostonu.

BITTER QUARREL

Mialem ich demo nagrane jeszcze na stilonce. Bylo kiepsko nagrane i szczerze mowiac chyba nawet mi sie malo podobalo. Calkiem niedawno, mknac po myspace znalazlem ich profile. Przesluchalem tych paru kawalkow jeszcze raz i przypuszczam, ze jedynie jakosc tego co mialem kazala mi zapomniec na lata ten projekt. Biorac pod uwage, ze zaczeli w '89 to raczej staroc. Ich pozniejsze kawalki to wlasciwie esencja poczatku lat '90tych jesli chodzi o ciezki, metaliczny hardcore. BITTER QUARREL wymieszal nowojorski hardcore z elementami charakterystycznymi dla zespolow ze wschodniego wybrzeza. W Ingorance i Knowledge uslyszysz wiec BREAKDOWN czy OUTBURST ale pozniejszy swietny Confusion jest juz bardziej rozbudowany i przypomina mi odrobine NEXT STEP UP.
Zespol kompletnie nieznany. Nagrali jedynie demowki i z tego co wiem, nic nie ukazalo sie na cd czy vinylu. Obskorny hardcore in full effect. Posluchaj i ciesz sie zagubionymi nagraniami.


BITTER QUARREL

Monday, July 17, 2006

jeden z powodow, dla ktorych lubie APATIE


APATIA to prawdopodobnie pierwszy i jedyny polski zespol hardcore, ktorym ciesze sie od ponad 15 lat. Widzialem ich na wczesnych koncertach kilka razy w roku i od tego czasu jesli mam tylko okazje chetnie pojde pospiewac Lustro. Jesli ktos bedzie mi buczal, ze caly czas to samo, ze nic sie nie zmienia i nudno i czas juz to pogrzebac.... Mi nudno nie jest, nie bylo i pewnie jeszcze dlugo nie bedzie. APATIA pozostanie fenomenem polskiej sceny hardcore, niezmiennie jej czolowka, wciaz koncertujaca i nagrywajaca grupa przyjaciol, ktorzy dobrze sie bawia majac lby na karkach. Jesli ignorujesz ten fakt i zapominasz o poznaniakach to sugeruje odszukac ich plyt i szczegolnie starych demowek.
Stiepan jest tez absolutnie jednym z moich najlepszych przyjaciol, ktorego dane mi bylo poznac dzieki scenie. Nie znam kogokolwiek innego, kto mialby w sobie tyle szczerosci i zapalu dla punka co ten gosc. Jezeli masz okazje gdzies z nim pogadac to przyatakuj go. Jestem pewien, ze zarzuci cie nie jedna historia o tureckich sweterkach czy dlugich paznokciach.

Herr Karalus (APATIA) zwiedzajacy luxusowe restauracje na londynskim Soho

update

Mozna powiedziec, ze 12" BETRAYED okazal sie nie malym hitem. Zespol sprzedal na trasie prawie 300 plyt czego, mowiac szczerze, wcale sie nie spodziewalem. Caly projekt byl dosc wariackim pomyslem bo wlasciwie na miesiac przed trasa zdecydowalismy wspolnie z DEAD & GONE, zeby wydac ten lp. I ja i Ian nie bylismy przekonani, czy 12" to dobry pomysl. Koncem koncow - czy jest cos bardziej aroganckiego niz wydanie 6 kawalkow na 12 calach? Tak czy inaczej, praktycznie caly naklad jest juz sprzedany. Pozostalo jedynie pare dostapnych sztuk. Trzymam tez 20 winyli dla tych, ktorzy nie mieli okazji kupic tej plyty na koncercie w Katowicach. Napisz maila jesli chcesz kopie.
BETRAYED aktualnie wydal swoj pierwszy duzy lp, ktore recenzje napisze na dniach. Pierwszorzedna plyta.

LAST ITEM w spiaczce radzi sobie calkiem dobrze - czesc ma nowy projekt a czesc wykopuje black metalowcow z nordyckich grobow. Nikt nie jest pewny, co przyszlosc dla nich przyniesie. Podobnie ostatnie nagrania, ktore zarejestrowali przed kilku miesiecznym rozstanie tez nie znalazly jeszcze swojego wydawcy.

Date na nagranie swojego 7" SOULFIRE wyznaczyl na pozne lato/poczatek jesieni. Bez cisnien bo kazdy z nich ma swoje zajecia i projekty. Zaraz po wydaniu singla planujemy wyslac Norwegow w trase, ktora zaczepi o ziemie Slava.

Na temat plyty SOULFIRE Hans powiedzial: Bedzie zaskakujaca, czasem bardziej funky, wiecej poznego BURN. Textowo nie bedzie duzo inaczej niz na demo. Erik sie o to postara. I cale szczescie po nie wiem jak Wam, ale mi bardzo brakuje takiego hardcore'a. Teraz, kiedy CHARGE raczej nie istnieje, poza SOULFIRE nie przychodzi mi do glowy zaden zespol, ktory by szedl w takim kierunku. Poczekamy do jesieni. Mozliwe, ze bedzie to debiut konca roku.

Sunday, July 16, 2006

Back on the Map!


Zabralo mi troche czasu, zeby sie za to wziasc. Mam tez nadzieje, ze znajde go na tyle, ze co jakis czas zrobic tu update, ktory powinienem zamieszczac co jakis czas robiac THE ESSENCE. Wykorzystam ten blog jako kontynuacje tego co zaczalem pare lat temu majac dzieki uprzejmosci jednego typa THE CORE. Tamten czas sie skonczyl ale zamiary zostaly te same - dac garsc informacji i opinii w takiej formie, w jakiej sam chcialbym je dostawac. I niech tak zostanie. Oczywiscie bedzie nieobiektywnie i wybiorczo. Oczywiscie bedzie glownie hardcore. I oczywiscie bedzie tez sporo rzeczy dotyczacych THE ESSENCE empire.

Enjoy.... albo kliknij gdzies indziej.

Peace.