Thursday, September 23, 2010

Whispered Tour

Przyszedl czas na kolejny atak. W przeciwienstwie do poprzednich tym razem wejdziemy do vana pozna jesienia udajac sie do trzech miast.

12.11 Krakow
13.11 Rzeszow
14.11 Gdynia

Po tym jak ostatecznie Whispered Truth EP opuscilo lono The Essence mozemy z wrodzona pokora przyznac, ze jestesmy zadowoleni. Plyta jakkolwiek zawiera krotki material reprezentuje PRD jak tego chcielismy - te pare kawalkow to duzo nieprzerysowanych emocji i nasza wlasna forma hardcore'a, ktora jest nam jako calosci najblizsza. Wszystko osadzone w naszych korzeniach ale z nowym, swiezym twistem i mamy nadzieje, ze to slychac.


Silny sklad - Luta W. Lange przylaczyl sie do PRD a jego powrot do zespolu zainicjowal nasz wspolny koncert w Warszawie. Dla tych, ktorzy nie sa swiadomi talentu tego jegomoscia napomkne tylko, ze to mastermind za sterami Healing. Prawdziwy charakter.

Starsi ale bez sentymentalnego naciagania. Bez glodnych kawalkow, ze kiedys bylo lepiej. Jest 2010.
Hardcore zyje swoim zyciem a to jest nasze w nim miejsce.


Whispered Tour 2010. Trzymamy to za morde.

Tuesday, August 31, 2010

Wolfpack!

Tak bylo kiedys...

Ci co mnie znaja wiedza, ze jestem wielkim fanem wczesnego Bostonu. To zespoly jak SSD i DYS nadaly ksztalt straight edge jakim przywlaszczyl sobie pozniej Youth Of Today. Styl, energia, wyglad, arogancja - wszystko to mialo swoj poczatek w tym miescie. Intensywne pare lat miedzy 80tym a 83 pozostawilo po sobie The Kids Will Have Their Say, Get It Away, Brotherhood, legendy i mity. Kocham to.
W miniony weekend DYS zagral pierwszy koncert od ilusnastu lat. Mozna sobie gdybac i probowac osadzac; "Po co?", "Na co?" i "Za ile?" pewnie maja sens ale szczerze - mnie to obchodzi duzo mniej. Ot co, paru kumpli, ktorzy badz co badz zrobili cos ponad czasowego czyniac hardcore czyms wyjatkowym i budzacym niepokoj. Kaptury, podwiniete spodnie, X na lapach, dumne i wkurwione dzieciaki. Tak bylo ponad 20 lat temu. A teraz? Jest kilku starszych panow. Ale na szczescie nikt tu nie staral sie tego przywolac po latach. Tym lepiej bo pewnie by to w oczy bolalo i zaloscia ze sceny moglo wiac. Ale nie chodzi tu chyba o daty. Moze nawet nie chodzi tu o hardcore. Moze chodzi tylko o utrzymywanie mlodego ducha, ktory napedza i ktory dawac moze troche radochy?
Cokolwiek to nie jest moge sobie z latwoscia wyobrazic siebie samego slamujacego scene podczas ich koncertu kilka dni temu. Video z ich gigu potwierdza dobry klimat tego setu.
Brotherhood!

... a tak jest teraz.

The New Blood.

Chcialo by sie powiedziec "a nie mowilem".
Mozna juz o tym pogadac bo Century Media zaczelo sprzedawac nowa plyte. KOTF. Cala masa kapitalnych riffow I chyba troche ciekawsze aranze.
Potrafie sobie wyobrazic niszczaca sile tych kawalkow na koncertach. Kombinujac to z charyzma SV pozostaje mi odliczac dni do ich europejskiej inwazji.
Poczekam na winyle z Reaper i wysmaruje recenzje jak nalezy.

Stay free.

Thursday, August 12, 2010

Nie moze byc za malo Raybeez'a

Warzone w oczach Jennifer Buck Knies. Wisi na Double Cross.

Stop & Think: What bands were your influences?
Raybeez: As a whole in general the band has been heavily influenced by the Bad Brains.

Stop & Think: Do you label yourselves in any way?
Raybeez: Warzone is, and always will be, a skinhead band.

Stop & Think: If you are straight edge, define it in your own words?
Raybeez: Well, I, Raybeez consider myself straight edge. I have had problems but I do feel I have overcome them. Straight edge has so many definitions depending on who you ask. I feel it is not doing drugs or alcohol and keeping a positive attitude in your life and music.

Saturday, August 07, 2010

Nowy plod - Last Dayz

Tydzien temu tajny dostawca materialow nielegalnych w LDN wreczyl mi w rece CD z napisem LAST DAYZ. powiedzial: "To dla esencji". Cokolwiek to znaczy przyjac nalezy z pokora.
Patrze na to cudo i po pierwsze primo - wyglada bardzo dobrze. Podoba mi sie, jak zespol przywiazuje uwage do tego jak wygladac ma finalny produkt. Stylowy luk i zmyslna okladeczka. To pierwszy plus i wrozy tylko dobrze. Umowny sie - nawet jak zespol nagral gniota to przynajmniej wydanie sugeruje, ze maja ambicje i dobry pomysl na samych siebie.

Wracam do domu i puszczam. Otwieram szerzej oczy. Mysle: "popieprzylem cds". Intro na tym demo przypomina mi do zludzenia jeden kawalek Dirty Money tyle, ze nie pamietam ktory a ze leniwy jestem strasznie to Wam tytulem nie sypne. DM mialo urok i uwielbialem ich koncerty ale... Dalej jest juz tylko lepiej. Od On The Loose przypomina mi to Death Threat. Podobna konwencja i wokal Miszcza zdecydowanie moga sugerowac, ze inspiracji szukali na plytach DT. Jesli sie mysle to przepraszam ale klimat podobny. Dobry hardcore. Mocny, twardy, kilka szybszych momentow, przepisowe zwolnienia i tu i tam gang wokale. Can't Stand Losing jest tu chyba moim faworytem. Solidny kawalek.

Generalnie dobry debiut i Last Dayz ma potencjal. Podoba mi sie tez, ze chca grac a ich koncerty wspierane sa przez lokalne zalogi. Jak sie rozpedza to jestem pewny, ze wyrosna na zacny projekt. Powodzenia.

Demo wydal Ratel Records, ktory wylania sie powoli z swoja aktywnoscia poza waskie grono znajomych. Wytwornia, dystrybucja, koncerty. Super. Warto sprawdzic co w RTL piszczy bo kiepsko bedzie to przespac.

Oczywiscie popieram.

Friday, August 06, 2010

Keepers Of The Faith

Keepers Of The Faith ma byc wydaje sie przelomem dla Terror. Zespol zdecydowal sie na wspolprace z Century Media przejmujac przy tym w znacznym stopniu odpowiedzialnosc za wlasny wizerunek. Wszyscy wiemy jak ciezko hordzie hardcore utrzymac standardy, ktorymi dumnie wymachiwal zawsze Terror pracujac rownoczesnie z labelem, ktory wszystkie te idee spuszcza z porannym moczem. Tak wiec kolega Vogel i spolka angazuja sie w promocje bardziej niz kiedykolwiek - KOTF ma byc bowiem esencja core'a i czyms co stanowi o jego jakosci wyrozniajac go rownoczesnie z bajora innych muzycznych tworow.
Warzone. Kocham Warzone. Zespol, ktory przechodzil rozne swoje okresy moze nawet bardziej intensywniej niz kazdy inny i nie zawsze bylo rozowo ale umowny sie - historia Raybeez'a poruszy serca kazdego najtwardszego skurczybyka. Gosc byl wybitnym frontmanem i co by nie gadac - charakterem na miare swojej legendy. Narkoman. Skinhead. Edge. Fan rapu. Absolutnie zadedykowany swojej milosci do sceny. Dlaczego nawijam tu o Warzone? Bo to wlasnie WZ staje sie szablonem, ktory Terror odrysowuje robiac nowy album. Poczawszy od tytulu i tematu przewodniego przez merch oraz generalny vibe przypominaja mi do zludzenia nowojorskich tuzow. To absolutnie nie bedzie zarzutem. Wrecz przeciwnie bo podkreca to dla mnie czas oczekiwania jak swiat przyjmie taki klimat.
Muzycznie tez moze byc odrobine inaczej wszak tworca Ill Blood zagrzal juz wystarczajaco swoje miejsce w Terror, zeby wydlubac z gitki nie jeden niszczacy riff. Lapy i styl Jordana moga byc kolejnym elementem, dzieki ktoremu KOTF bedzie mialo inny wymiar. Wcale tak byc nie musi i nie naleze do osob, ktore oczkuja nagle nastepnego No Warning ale nie zaprzecze, iz Jordan talent ma i grzechem bedzie tego nie wykorzystac.
Reaper Records wlasnie wypuscilo 7" zapowiadajace nowa plyte. Reaper pozostaje tez winylowym reprezentantem Terror i elegancko bo to z cala pewnoscia bedzie balansowalo ryzyko wspolpracy z Century Media.

Czekam. Nie mowie, ze ma to byc album roku ale ciezko bedzie komus przeskoczyc ta poprzeczke. A czy Terror bedzie Warzone'em nowego tysiac lecia czas pokaze. Wroze z fusow mojej zielonej herbaty iz tak stac sie moze.

Ps. Ten wzor, ktory macie na gorze wyladowal na koszulce i to oficjalnie moj ulubiony szirt Terror. Reach The Sky youth crew. Amen.

Friday, July 16, 2010

Give

Give jest po prostu dobry. Lubie kiedy hardcore ma w sobie czasem troche waszyngtonskiego beat'u, jakis kwiatkow i hipisiarstwa. Sa na to limity oczywiscie i jestem w stanie to przelknac bardzo wybiorczo ale ten zespol ma w sobie fajny klimat. Wydaje mi sie, ze ladnie wywazyli emocje i punk rocka bez specjalnych wioskowatych zagran z sileniem sie na bycie bardziej kobiecymi niz potrzeba.

Maja na swoim koncie wydany wlasnym sumptem winyl, ktory calkiem szybko sciagnal mnie na ich strone.
Graja sporo bo co troche widze daty z ich koncertami. Co wiecej - maja do tego bardziej frywolne podejscie. Koncertuja w miejscach, w ktorych hardcore jest mniej na tapecie. Pakuja manatki i jada grajac czasami malo w malo spektakularnych zakatkach czy na przyklad w parkach. Podoba mi sie to. Bez chamerykanskiej maniery, ze kazdy teraz musi miec management i agencje za plecami.
Ich nowy EP jest wydawany przez React! co znaczy jak sadze wiecej uwagi ze strony fanow tradycyjnego hardcore, ktory Aram wydaje a mlodziez lyka w mgnieniu oka.

Give | Szalone video

Friday, June 25, 2010

Stare zdjecia...

Jesli kogos zaintersuja starsze zdjecia zwiazane z hc/punk'iem to jakis czas temu zaczelem postowac czesc swojej uzbieranej kolekcji. To glownie lata 80'te do polowy 90'tych. Troche z tych materialow nie byla szerzej publikowana. Zapraszam.

Tuesday, January 26, 2010

CONTROL!

Moj dobry kolega, zacny edgeman, jakosci wysokiej stagediver i najlepsza czesc Powered Recs - pan Geert belgijski, postanawia przysunac wszystkim w mordy wlasna wytwornia. Control Records na dniach wypusci pierwszego singla, ktory ustawi poprzeczke dla nastepnych producji wcale nie nisko. W tym tygodniu ogloszone bedzie co i jak a ze rokuje duze zainteresowanie ta plyta sugeruje sprawdzac update regularnie. Druga siedmio-caloweczka Geerta bedzie przynajmniej tak dobra co pierwsza. Mam nadzieje na jedna z najlepszych wytworni w Europie. Znajac zamilowanie goscia do winyli i detali nie moge sie doczekac az w rekach wyladuje mi jego pierwsze dziecko. Rock on!

Monday, January 25, 2010

2010

Czuje, ze powoli dobijam do tych epizodow, ktore wyrysowywal tak znakomicie Prosiak w swoich komiksach w latach 90-92 a ktore mnie samego bawily do lez. Czesto pojawialy sie w nich daty "po 2000" i 19 lat pozniej troche trudno zalapac gdzie sie podzialy tamte prywatki i jak szybko sie przelatuje przez zycie.

Witam w 2010. Pajeczyny sie tu wkradly bo tak malo tu pisania bylo. Przepraszam po raz enty jesli ktos oczywiscie oczekiwal, ze bedzie inaczej. Poprzedni rok zaskoczyl mnie samego dosc ostrymi zmianami kursow w moim zyciu. Znowu wiec duzo sie dzialo i prowadzilem nie na wlasne zyczenie bardzo nie regularny tryb zycia. Od kilku miesiecy rzeczy wracaja powoli do normy i choc oczywiscie znow brakowac zaczyna czasu na przyjemnosci to przynajmniej wszystko idzie ku lepszemu.

2009 dal mi kilka powodow do zadowolenia i nie malo przyjemnych chwil.
Trasa Pain Runs Deep okazala sie kolejnym wspanialym przezyciem i dala mam nadzieje nam wszystkim w zespole i towarzyszom z vanie troche radochy. Kazdy z koncertow znowu byl naszym prywatnym sukcesem bez wzgledu na to ile osob bylo na sali.
Gig w stolicy byl ewenementem bo i znalazlo sie na nim prawie 600 osob i nawet jesli nie przyszli na nasz set to reakcja kilku szalencow podczas naszego performansiku byla dosc szalona.
Dziekujemy wszystkim, ktorzy nam pomogli na tych koncertach, organizatorom i maniakom mosz-pitu.
Rzeczy, ktore przyciagnely moja uwage w poprzednim roku bylo kilka i to zaliczam tez na plus. W amerykanskim hc nie przesluchalem niczego wiecej niz Secrets Of The World Trapped Under Ice. Reaper wydalo hit jak dla mnie i podoba mi sie, ze ten zespol wyszedl poza sztampowy wizerunek wkurwionego zmetalizowanego hardcore'a. Nie doceni sie tego z pewnoscia sciagajac ich muzyke z blogow, bez tekstow i wszystkiego, co jest na tej plycie. Solidna rzecz. Bardzo lubie.
W Europie Rise & Fall wypuscilo Our Circle Is Vicious i to z cala pewnoscia ich najciekawsza produkcja. Odwazniejsze eksperymenty i moim zdaniem dodaje to im uroku. Polecam.
Tak sie sklada, ze oba zespoly beda razem na trasie, ktora zaczyna sie w tym tygodniu. W niedziele beda goscic w Katowicach a ze w tych dniach PRD ma proby to bede mial szanse przekonac sie co szykuja dla nich Slowianie. Do zobaczenia na Slasku zatem.
Jesli chodzi o nasza slowianska scene to zdecydowanie Heritage. To nawet nie dokladnie tak, ze to przez Kajtka, ktory jest moim drogim przyjacielem i czescia mojego zycia przez prawie 20 lat. Po prostu podoba mi sie ich swieze i nie wymodelowane podejscie do grania. Nagrali demo i zagrali pare gigow zeby sprawdzic jak sie w tym czuja. Sa w trakcie prob z nowym wokalista i nie bardzo wiem na czym stoja w chwili obecnej ale wierze, ze zniszcza w 2010.
Inny polski zespol, ktory mi siadl z nowym nagraniem to Identity. Poczatkowo to co nagrali chcialem wydac w The Essence ale zabieralo nam sporo czasu wybrniecie z punktu zero i ostatecznie moje mozliwosci czasowo finansowe przekreslily wspolna przyszlosc. Licze, ze wyjdzie im to na lepsze. O ile wiem wytwornia juz jest tyle, ze ma byc cd a nie winyl. Chyba, ze juz ja cos pomieszalem.

Patrzac na 2010 czekam na wydawnictwa obu wspomnianych projektow. Jest jeszcze Capital, ktory uderza w damska strone publicznosci. To kolejne wcielenie muzycznie grajkow znanych z Last Item, 33Rotacje, Slip, Last Believer, itd... Ma to fajny quicksendowato-homoseksualny wajb i zdecydowanie przykulo moja uwage.

I jeszcze pozostaje metal 2009 - tu przynajmniej tyle samo radosci. Drudkh wiodl prym w moim ipodzie a zaraz za nim ostatnia Furia. Doskonale, klimatyczne plyty.

Jestem pewny, ze ten rok bedzie lepszy niz poprzedni. Nie moze byc inaczej.

Wednesday, August 05, 2009

Dajac szanse mlodym

...czasem bardzo mlodym, czesciej niz zwykle zaczalem sprawdzac co nowego w swiecie piszczy. Dostalem kilka rekomendacji i kilka rzeczy po prostu mnie zainteresowalo. I ciesze sie, ze mnie czasami tak nachodzi bo nie wiem czy to wiek czy moze lenistwo ale zapominam, ze nowe tez moze byc dobre.
Kilka tygodni temu jezdzac po germanii w towarzystwie kilku zwariowanych brytyjczykow i kilku nie mniej stuknietych chamerykanow ktos z tej drugiej pakiety wcisnal mi promo nowego zespolu, mowiac ze to dobre i na pewno mi sie spodoba. Na pytanie "co to jest?" odpowiedzial, ze melodyjny hardcore i powiedzialem, ze raczej sobie daruje. On na to, zebym przestal zgrywac tafgaja i zabral ta plyte. Co mialm zrobic? Zajelo mi kilka dni, zeby przetestowac moja tolerancje na melodyjne dzwieki i musze powiedziec, ze jak juz sie zmusilem to mnie to scierwo ujelo. TITLE FIGHT to okazuje sie nie taki znowu nowy zespol bo o ile to dzieciaki to chwile juz graja a ja, ze tej sceny specjalnie nie gonie, to o nich nie slyszalem. I glupio mi bo chlopaki graja bardzo na poziomie przynajmniej takim, ze moge smialo powiedziec, iz to dobry zespol. Teraz - rzeczywiscie tu znam sie mniej i moze takich kapel jest jeszcze setki ale to wcale nie przeszkadza mi cieszyc sie ich muzyka od kilku dni. Mozliwe, ze nawet jest to teraz najczesciej przewijajaca sie nazwa w moich iTunes. Potrafia grac, robia calkiem przyzwoite kawalki i aranze nie bija Cie po uszach banalem. Jesli ktos tu lubi LifeTime czy wczesne Saves The Day to nie widze przeszkod, zeby wyciagnac muzyke TL gdzies od kumpla czy z rapidshare recs i tupac sobie noga od czasu do czasu.

BAD SEED
ma demo i singla i wyglada na to, ze wyhajpowano ich juz mocno. Sety BS wydaja sie dosc imponujace biarac pod uwage stopien szalenstwa publiki. Ktos moze powiedziec, ze takie zespoly rosna troche w cieciu i na fali Trapped Under Ice i to pewnie nie bedzie az takie dalekie od prawdy. Tyle, ze te szczyle potrafia napisac kawalek lub dwa i podoba mi sie jak to robia. Wlasnie ukazal sie ich split znowym kawalkiem, ktory szybko sie sprzedal podczas ostatniego weekendu na Sound & Fury Fest.
Oto co za Babilon dzieje sie podczas ich gigow.

Wychodzi teraz tez pare calkiem przyzwoitych plyt. SixFeetUnder wypuszcza wlasnie nowe single FOUNDATION, PEGASUS i GYPSY. Wyszedl juz NAILS, ktory jest nowym projektem T.Jonesa (brudny i agresywny hardcore). Calkiem to wszystko znosne musze powiedziec. Reaper Records stara sie jak moze utrzymywac status solidnej wytworni wydajac nowe TRAPPED UNDER ICE, DEATH THREAT i wznowienie ON. Nie malo, ze inwestuja w kapele z wyrobiona reputacja to biara sie tez za nowe zespoly pomagajac im na rozne sposoby. Czesc solidna, czesc mniej ale to nigdy nie jest ponizej przecietnej.

Nie jest zle. Wcale nie jest zle. Jest kilka plyt, o ktorych mam nadzieje napisac pare zdan. Ale to na dniach...

Wednesday, July 22, 2009

Skurwialy dzien

Ten dzien zaczynal sie wcale nie tak jak sie mial skonczyc. Mialem plan. Kiedy pakowalem sie do merta w kierunku wschodniego Londynu mialem przed soba kilka godzin w HQ K-Swiss, hang out z Iwona i Pitolem i dwa gigi do obskoczenia. Nie moglo byc zle. 
Miejsce, ktorym pracowalem to miejscowka, ze ktora nie jeden moglby uciac leb, zeby w niej mieszkac. Przebudowany, pewnie ok 200 letni dom, ktory zachowal stary urok ale ma w sobie klimat nowoczesnego apartamentu. Jesli ktos zna troche wschodni Londyn to wie tez, ze okolica jest wyjatkowa. Tak czy inaczej po kilku godzinach w K-Swiss zaczelo mnie scinac i nagle okazalo sie, ze temperatura rozpierdala mi czaszke. Snulem sie i snulem do 14tej i zamiast spotkania z sympatyczna para musialem wbic sie w lozko liczac, ze kilka godzin pod koldra pomoze mi zebrac do kupy. Ani Pentagram ani Bad Brains co miesiac tu nie graja. Niestety, ani dragi i lozko, ani dobra wola i checi nic nie zaradzily na to scierwo, ktore mnie dopadlo. Nie przyszlo mi zobaczyc ani siersciuchow z Chile ani rastuchow, ktorym zielone wysypuje sie z kieszeni. Mialem za to ze 4 epizody True Blood i smrod wlasnego potu. Bardzo dziekuje za takie niespodzianki. 

PS. Mieszkam z gosciem, ktory wlasnie slucha glosno "Bede bral cie....gdzie?....w aucie...mnie?...cie...ehe".  Dwie plyty WarZone moga spokojnie zastapic cala kolekcje jego fatalnych empetrojek. 
A teraz pytanie apropos: jak znakomita jest ta koszulka?


Monday, July 06, 2009

Najtwardsi z Buffalo

Kilka nazw by pewnie nigdy nie zaistnialo gdyby nie oni. Wezmy Snapcase dla przykladu. W swojej pierwszej odslonie, pod nazwa SolidState, polykali ich riffy bez zadnych oporow tylko w niewielkim stopniu przerabiajac je na swoje potrzeby. Demo Snapcase z '91 roku jest na to ewidentnym przykladem. Inspiracji trzeba gdzies szukac - czemu nie na wlasnym podworku?

Fuel the fire Zero Tolerance
W 1987 roku Buffalo rodzi nowy zespol - xNew Balancex. Ciezszy niz inne straight edge zespoly w tamtym czasie i choc nie bardzo radzili sobie z instrumentami to czesciej sluchali chyba plyt z thrashem niz z SSD. Nagrali demo i grali lokalnie kilka koncertow, min. ten, z ktorego video macie ponizej...

Ten gig odbyl sie w sierpniu '87 i grali na nim wspolnie z WarZone i Youth Of Today (video obu, ktore zaladowal Larry Ransom mozna znalezc na necie). Wychodzilo jak wychodzilo i szczerze mowiac trudno uwierzyc, ze rozwineli pozniej tak szeroko skrzydla.
New Balance zmienia nazwe dosc szybko i Zero Tolerance od tej pory staje sie na jakies 5 lat flagowym zespolem z Buffalo. Nagrywaja 10 kawakow i wypuszczaja kasete "Better Judgement" gdzie rewelki nie ma ale klimacik jest. Hi-Impact Records proponuje im wydanie singla, ktory po typowych problemach ukazuje sie z nie malym opoznieniem.

it's a way of life
not a statement of time
more than a symbol
stronger than pride
the direction that I chose to take
a moral decision, forever straight

my heart belongs to the edge!

Jak sie mialo okazac, ta deklaracja choc brzmiala dosc stanowczo, miala byc ostro potraktowana przez test of time. Tak czy inaczej "Bad Blood" to przyzwoity singiel. Bez ekstazy ale trzeba przyznac, ze potrafi sie wyroznic. Jest ciezkawy hardcore, nie ma cienizny podrabianego youth crew, sa ambitniejsze liryki i nadzieja na to, ze bedzie jeszcze lepiej.

put to the test to obtain the best
with God on my side I never fess

Ma byc znacznie lepiej. ZT zaczyna grac wiecej i zainteresowanie ta horda rosnie. Oni sami olewajac trendowate zapedy sceny hardcore nie softuja. Wiecej - twardnieja im gusta. Przynajmniej te muzyczne. Jest rok 90 i nagrywaja nastepne demo, ktore bez zbednego pierdolenia niszczy. Hardcore, sporo thrash metalu i przekaz, ktorego inspiracje Mark Bellanca czerpal ze Swiadomosci Kryszny. Zamieszkiwal lokalna swiatynie a to po wyczytal w ksiazkach Prabhupady przelewal na texty ZT.
Zespol zmienial sklad ale szedl do przodu. Szukali wytworni i akceptacji w tworzacej sie wlasnie scenie crossover, gdzie mialy zaistniec pozniejsze wcielenie Cro-Mags czy Biohazard i inne.

Zapuscili wlosy i znalezli Criteria Records, ktore prawdopodobnie mialo dac im upragniona uwage nowej publiki. Nagrywaja przy tym nastepne demosy. "Fuel The Fire", ktore wydaje Criteria jako tasme (na ktorej laduje tez czesc sesji z 90 roku) pokazuje jak daleko ZT wyskoczyl poza ramy hc i jak mocno kochaja stary thrash. Jest tez nagrywka, z ktorej Freedom From Fear ostatecznie konczy na Only The Strong Comp wydanej przez Victory Records. Jak sie nie trudno domyslec zespolowi nie jest latwo bo plany wydawnicze sie rozmywaja a czlonkowie powoli maja dosc i siebie i zespolu. Straight Edge czesc spuscila w kiblu a Mark nie do konca chcial takiej przyszlosci dla swojego projektu. Ostatecznie ZT przestaje istniec a to co z niego pozostaje nazwac sie ma This World Rejected co i muzycznie i textowo jest kontynuacja poprzedniego zespolu. W 1993 roku Initial Records wydaje im singla z trzema kawalkami, ktory jest jedyna pamiatka po tym projekcie. Jedyna ale jakze kurwa solidna.
TWR rozpada sie krotko po tym. Szkoda bo niezaleznie od nazwy jaka uzywali mieli przed soba przyszlosc, ktora mogla isc w parze z potencjalem i talentem tych typow.

Sugeruje kliknac na jeden z linkow po prawej stronie. Napis Zero Tolerance zaprowadzi Cie do ich profilu na myspace gdzie w jednym z blogow znajdziecie cala dyskografie, o ktorej nastukalem w paru zdaniach powyzej. Nie badz pipa i sciagnij jesli lubisz twardy hardcore z klimatem. Jakosc - slowo klucz.

i had a career & received my degree
but these successes haven't satisfied me
monetary gestures force an uncertain smile
from a false value system gone wild
all i want to know is am i far off on my life
pursue the avenue of your perfect view and succumb
to what you think is right?
accepting, rejecting i don't want to buy into another scam
it's plain to see you don't know me
you don't know who i am
i want the key to my own destiny
remember it belongs to on one but me
i want to taste what's life's perfection
'cause i've already tasted aggravation

Saturday, June 27, 2009

(your) God is a myth...

Ta historia jest za ciekawa, zeby jej pozwolic umrzec w natloku wirtualnego syfu. To jedna z takich rzeczy, na podstawie ktorych tworza sie legendy. A przynajmniej plotki. W kazdym razie warto przeczytac.
Oto Rasaraja aka Robert Fish o swoich doswiadczeniach z mloda amerykanska scena chrzescijanska, ktora probowala budowalc swoja wlasna spolecznosc oparta o glosna muzyke, krory my nazywamy hardcore'm.
After a funny discussion over at Deathtalk I decided to write out my first and only experience with the so called “Christian Hardcore scene”. I will preface this by saying that I know people that are into Christ that play in hardcore bands, members of Coalesce and Frodus come to mind, but they were a part of the hardcore scene and aren't entering it just to bring people to Christ and at least from my experience they are somewhat heritcal in their own approach. I tend to think in most cases these individuals, like myself in regards to Gaudiya Vaisnavism, are more inspired by the aspirations or aspects of a philosophy than taking a literal approach to texts although I may in some cases be incorrect as that comes from my small exchanges with these individuals. Still in my eyes there is a huge difference between those individuals and those bands that play music that sounds like a “hardcore” band but are more akin to a church funded youth group (this is the only way I can refer to them without getting nauseas) that play heavy music.

These bands are on Christian labels which are supported by Churches and youth ministries and their entire image and being is designed to maximize appeal and gain followers for the band and thus their church/ministry. Much of it is as real as an episode of Alf. Now I may wish Alf was real reality TV but it wasn't and neither is this bullshit really hardcore.

So what is the “Christian hardcore scene”? In the Deathtalk discussion someone mentioned a huge church/corporation close to their home that has secured a fleet of vans and trailers, replete with Christian sloganeering in "extreme" fonts. Inside the facility are practice rooms and more gear than your local Guitar Center. It is almost as simple as “Hey, are you in a local metalcore band that is ready to spread the word of Christ Jesus Our Lord and Savior? Well, then get in the van because the church will PAY FOR YOU to tour. Full ride.” That is what is a good example of what I mean by the “Christian Hardcore scene”. I don’t claim to know who these bands are nor do I really find it important.

One final note before I get to the story: My story involves a Zao show. I have no idea if Zao was one of those church funded youth groups that played heavy music or if they were something entirely different but the setting of this story was at one of their shows.

Anyhow on to the story:

In 1999 my band The Judas Factor headed out on our first and only US Tour. The instructions to Robby, our booking agent, were simple: book us as many shows as possible during this tour even if that means 2 or 3 shows in a day. We had a few days with two shows a day but not many. The day we hit Omaha, Nebraska we only had 1 show booked. We got into town late in the morning and found out the show wasn’t starting until 10 pm. We were bummed about the long wait as nothing on tour is more painful than the down time. We asked the promoter of our show if there were any other shows going on earlier than ours within an hour drive and he mentioned a show about 30 minutes away with the band Zao. As soon he finished his sentence we told him he must drive to that show with us so we could finagle our way onto the show. Within minutes we were on our way. Although we had heard the band name Zao before we had no idea who they were and what we were in for.

We drive out to the middle of nowhere to some church where the show is to take place. We get out, ask the few kids that are there who the promoter is and hunt him down. We explain that we are in a band and on tour from NYC and had the day off and wanted to know if we could play the show. We told him he would play for free and as short or long of a set as he thought fit.

“What’s the name of your band” he asked with a puzzled look.

“The Judas Factor”.

He smiled and said sure. We unloaded our equipment into the downstairs of this huge church, set up our merchandise and went outside. Within minutes we were playing our favorite tour game that I believe we called Quarters. Simply put you stand 5 feet from a wall and try to throw the quarter as close to the wall as possible. The person who get’s it the closest wins all of the quarters. This helped feed us various times when we got enough locals involved. Anyhow we had about an hour to go before doors so it was a way to kill time.

We are playing as kids begin to show up. We quickly notice that most of the kids are young and they were not simply dropped off by their parents but their parents were hanging out. Seemed weird but then again the place was in the middle of no where so if you didn’t drive Mom and Dad were the only option and if they came from far enough away maybe they were just going to hang around outside while their kids enjoyed the show? Anyhow kids and their parents are showing up and what we expected to be a show in front of 20 people is now in the hundreds. Awesome.

At one point this little kid, maybe 12, comes over and asks what we are playing. We explain to him the game and the next thing you know he is playing with us, we are all having a blast and things are good. We all like this kid and bestow him with the name “Chuckie”.

First band starts and we go downstairs. Although the band was rather bad they were also rather young looking so whatever. They didn’t exactly sound like a hardcore band but nothing else about them really caught our attention except for the fact that a lot of the parents were downstairs watching the show which made us all chuckle. We head outside and just hang out at the van.

When the next band goes on we go downstairs and they are preaching away about God’s plan, our place in it and how we are to insulate ourselves from non-believers. We all look at each other utterly bewildered but just shrug it of as a band that really digs Jesus and a crowd that is just nice.

The third band goes on and again we go in to check it out. Sounded like Korn. Fuck this. We stop over at the merch table and Dave, who was doing our merch, is giggling because we are somehow selling a lot of merch at a show we weren’t scheduled to be on and to kids and parents who had no idea who we were. As we laugh about how strange it is the band stops and the singer starts talking. He goes into some long speech about how bad sex is unless you are married and in a true Christian relationship and everyone cheers. We look at one another puzzled. He then goes on to say that homosexuality is a sin and an abomination and that homosexuals will go to hell for eternity. The few of us start yelling shit at this band. People turn around and look at us strange but the band is oblivious to our yelling and just goes into another song. We start walking out and see this kid wearing a shirt explaining that God gives animals to us so they should be hunted, killed and eaten. At this point we are completely bewildered.

We get outside and see the promoter for our show and he is hanging out with 15 or so kids that he had called and alerted to us playing the Zao show. After some quick introductions we explain, in disbelief, what we just witnessed and they all stare at us in equal disbelief.

“You do know who Zao is don’t you?” they ask.

“Um, not really” we reply.

They then go on to explain that the band and everyone there are Christians and that every band that plays was a Christian band. The parents aren’t there to drop off their kids but to participate in the show and that this is normal in the “Christian Hardcore scene”. Over the next few minutes they fill us in on this phenomenon and our minds are blown. They explain that a Christian Youth Ministry was putting on this particular show and apparently there was a whole network of these Youth Ministries across the US that put on shows and support tours for these bands. Not sure if Zao confined themselves to this scene or not but today this was the case.

At this point I wander back in to the show and just stand their watching the crowd who are just so happy and inspired by what they are witnessing and my mind is blown. I was experiencing a church revival, which is cool for them, but not the hardcore show I was expecting to attend. I head outside and sit against the wall wondering what to think. I mean these people have a right to their revival but I have a right to crash it, don’t I? I decide that I do have that right. I will say what I feel regarding the bullshit they were spewing and if it pisses them off well welcome to my world. Now I am ready to play.

When the band finishes we hurry downstairs to set up because we all want to just rip into it at this point. On my way down the promoter of this show stops me and he looks distraught.

“Zao can’t make it”.

Turns out they got stuck in some storm and would never make the show, which meant we were headlining. I tell him no problem and help get everything set up.

Between people hearing about Zao just cancelling and, I assume, some people realizing that this band was the same people that were yelling shit at the last band when we got ready to play the crowd was a bit smaller. Maybe half the crowd.

I think I open the set by saying something witty like “God is a myth and homosexuality is natural” and we rip into our first song. The few kids that came to see us get into it, we go nuts and everyone else stares with a few people trying to yell at us but we are way to loud and they mean nothing.

Next song I talk about how eating meat shows a basic lack of compassion and any god or religion that condones that is a sham. Now half the crowd is yelling at us and I thank them for all of the Wars and atrocities that have occurred in the name of their “god”. In the meantime the 100 or so people outside are now running, not walking, running down the stairs towards the stage screaming at us. We rip into the song and within 20 seconds the PA is off, our amps unplugged and the place is chaos.

Justin is running around, guitar in hand, yelling something about loving Jesus, loving homosexuals and trying to hug people. Little Dave is swinging his bass wildly and yelling to everyone that if they wanted to fight he would take them all on. The kids that came with us are yelling and having pushing matches with others. I am just yelling at whomever is getting in my face… pure mayhem. It sort of calms down and I ask the promoter why he won’t let us say what we want to say? He says we are vulgar and are being disrespectful to their church. I tell him that I just sat through a band that was disrespectful to humanity and everyone that doesn’t fall within their fairy tale world so now it is my turn to say what I think. Everyone starts yelling again and it is clear the show is over.

People are at our merchandise table yelling at our merch guy that they want their money back. We refuse, pack up and head outside. The mayhem continues outside with people yelling at us and threatening us as we unload and someone breaks the windows of a band that was hanging out with us.

As we throw our stuff in the van “Chuckie” walks up in tears. He explains that because of us he is now going to hell and would have to repent for the rest of his life. He is sobbing and nothing we can say will make him stop. It is sort of heart breaking but what can we do? We finish packing up, tell the kid that he will be okay and get the fuck out of there.

That evening’s show was much smaller than the show earlier in the day but the kids were stoked on the theatrics of the first show and we had a blast.

The end.

Wednesday, May 13, 2009

This Is Bitter Warsaw

This Is Warsaw przygotowal dla Was nastepna godna wzmianki hulanke. Po raz drugi Bitter End odwiedzi Polske - tym razem w towarzystwie True Colors, ktore pewnie przyciagnie nie mala grupe fanow podrabianego Youth Of Today. Do tego Warszawa bedzie miala okazje zobaczyc Regres tuz po wydaniu ich bardzo dobrego LP. Gig zapowiada sie co najmniej dobrze. Warto wsiasc w pociag, bus czy tramwaj. 

Daniel z Bitter End to chlop na 102. Zajarany hc jak malo kto i ponad to wszystko przemily typ. Jak malo jakiego chamerykana, rzeczywiscie interesuje go euro hardcore i nie cuduje, ze przyjezdza tu z lepszego swiata. A zupelnie szczerze wiekszosc zespolow, ktorymi jaramy sie tutaj ma Europe za kraje frajerow i tworcow slabego hc a trasy tutaj to ich przymus i czesto jedyna mozliwosc zarobienia lepszego dukata. Tak czy inaczej, Daniel kladzie na to lache. Lubi to co robi i jest faktycznie szczesliwy mogac odwiedzic np Polske. Oto co chcial powiedziec przed tym gigiem... 

Bitter End is coming back to Poland. We had an awesome time last summer, so we are excited to be playing Radio Luxembourg again. This time we are touring with True Colors, one of the best European harcore bands around. Come out to the show and stagedive, and then come back to the merch table and we can talk about how awesome Pain Runs Deep is. Hardcore still lives!

Nie. Nie zaplacilem mu za te propsy. Jak masz szanse to prosze pojedz i zobacz Bitter End. To bardzo dobry zespol. True Colors wlasnie wydaje nowa plyte a dla Regresu to bedzie chyba release party...
international playboys.cold inside, meltdown, prd, dirty money. hard look

Tuesday, May 05, 2009

Burning Fight

Wiekszosc z Was jak przypuszczam wie o tym, ze wlasnie ukazala sie ksiazka pt Burning Fight, ktora to jest przeciwwaga dla tego jakze idiotycznego strwierdzenia, ze hardcore skonczyl sie w latach 80'tych. Wydawnictwo to wiec traktuje glownie o hc z lat 90'tych czyli latach, ktore badz co badz sa mi najblizsze. 
Jako, ze nie widzialem jeszcze tej ksiazki to daruje sobie probe jej opisywania choc mniemam, ze bedzie to rzecz bardzo mocna sadzac po zaangazowaniu autorow i kolaborantow. Napisze wiec o koncercie z mininego weekendu, a ktory mial byc jej release party. O koncercie, o ktorym mowilo sie od miesiecy a bilety na niego zniknely po kilkunastu godzinach od momentu pojawienia sie ich online. 
Grac mialo wielu i glownie zespoly, ktore swoja swietnosc datuja na poczatek lub polowe lat 90'tych. Outspoken, Unbroken, 108, Trial, blah, blah, blah. Szczerze - nie bylem podekscytowany. Tzn. fajnie byloby tam byc ale nie bylo to cos, czego zalowalbym specjalnie. Byly zespoly, ktore chetnie byl zobaczyl ale mowiac szczerze, czesc z nich mialem duze szczescie widziec a inne... a inne znaczyly dla mnie duzo mniej. Mimo wszystko przyznaje, ze gig nadzwyczajny. 

Kilku z moich znajomych bylo w Chicago w ten weekend i wszyscy zgodnie stwierdzili, ze set Trial to jeden z lepszych koncertow podczas tych 2 dni. A wiec bylem ciekawy. Wlasnie dostalem ten link ponizej i nie sposob sie nie zgodzic - zespol dostal wspaniale przyjecie. Wlasciwie ten caly niby wstep to tylko pretekst, zeby zapostowac te video.
Trial byl wyjatkowym zespolem. Moglem nie przepadac za ich muzyka ale mieli w sobie unikalna rzecz - kombinacje emocji i przekazu, ktory bardzo do mnie przemawia. Te video to potwierdza. Bardzo dobry set. 


Trial (Burning Fight, Phase 1) from hate5six productions on Vimeo.

Te video pochodzi z Hate5Six Productions - u nich na stronie znajdziecie linki do calej masy dobrych koncertow. Zapraszam.

Sunday, February 15, 2009

Steal My Crown

Harley i JJ podczas ich ostatniej wspolnej trasy po Europie w '91.
White Devil wydaje sie najwybitniesza inkarnacja Cro-Mags. Po kilku latach roznych magsowych wariacji w '95 roku Harley wspolnie z Parrisem prosza o pomoc Dave'a Dicenso i nagrywaja piecio utworowe demo, ktore pozniej ukazuje sie w ukochanym przez wszystkich Lost & Found. WD to wlasciwie Samsara ale pod ta druga nazwa szukanie wytworni nie bardzo im szlo. Flanagana trudno bylo juz wtedy traktowac powaznie wiec malo kto chcial inwestowac dolce w dragi i personalne wycieczki a na legendzie Cro-Mags nie bardzo mozna ciagnac full time. Samsara nie wypalila a pod nowa nazwa znalezli tylko niemiecki moloch znany z niskiej jakosci wydawnictw. Troche to zastanawia, bo "Incarnation" to wcale nie slabe nagrania. Poza "My Life", ktory jest za mocno streetowy jak na klimat tego demo, muzycznie wszystko jest tak, jak bysmy tego oczekiwali. Mocna sekcja - basik dobrze znany a na perce dynamiczny Dicenso. Gitary sa takie na jakie Parrisa stac - przyzwoite. Lirycznie Flanagan troche sie msci, mowi, ze mu zle ale i tak przetrwa. Mozna czytac miedzy wierszami i domyslec sie, ze przynajmniej czesc z tego jest o tym jak Joseph probuje skoczyc wyzej niz Harley. W czesie kiedy to bylo nagrywane JJ gral bowiem gigi z Mackie i AJ Novello sie nie szlo im zle wiec powod sie znalazl. Odwieczne awantury miedzy nimi dwoma nie koncza sie do dzisiaj. W kazdym razie reasumujac, te nagrania to bardzo przyzwoity hardcore. Prawdopododnie tylko ego moglo przyblokowac ten zespol bo jedyne co zrobili to wspomniane demo wydane na cd w L&F i europejska trasa w 1996 roku. Tu zagrali kilkanascie gigow w tym jeden na Dynamo, ktorego fragment zamieszczam tutaj.

Rewelacyjny sklad. Ich trzech wspolnie z Bobbym Hambellem. Typ moze i byl/jest alkoholikiem ale na gitarze grac potrafi nieprzecietnie. Te video jest wyjatkowe bo duzo w nim Dicenso a ten facet robi w gry na perce prawdziwe widowisko. Zwroc na niego uwage bo niszczy. Bobby wyglada jakby sporo juz w zyciu przeszedl i tak tez sie zachowuje. Harley to zwierze. Wydaje sie, ze gra na tym basie to dla niego silownia. Jest bezlitosny. Ta spadajaca na oczy czapa niestety wyglada na nim troche komicznie. A Parris? Student z dlugimi wlosami. U niego dostrzec emocje na scenie to tak jak doszukiwac sie emocji w grze aktorskiej Keanu Reeves'a. Prawie niemozliwe. 

White Devil nie pociagnal za dlugo. Wszystko rozsypalo sie szybko po wizycie na starym kontynencie. Jak wiadomo "Incarnation" stalo sie czescia plyty "Revenge", ktora Harley i Parris chcieli zdobyc serca mlodziezy kilka lat pozniej. Plyta miala kilka dobrych kawalkow ale ostatecznie nie zrobila z nich obu milionerow. Tylko Europa przyjela ich zyczliwie. Ameryka troche to olala...

Saturday, February 14, 2009

NYC Matinee

Billy Psycho w picie na AF w CBs, 1984
Zadna tajemnica nie jest, ze jesli chodzi o nowojorski hardcore jestem troche zboczony. Wspominalem juz o tym jak bardzo cenie wszystko co sie tam dzialo od Urban Waste czy Mob do poczatku lat 90tych z praktycznie wszystkim co dzialo sie pomiedzy. Im bardziej obskorne tym bardziej mnie intrygowalo. Im trudniej dostepne tym bardziej mialem i mam na to ochote. Nowy Jork to tez najsilniej udokumentowana lokalna scena amerykanska w latach 80tych. Prawdopodobnie ma to po trosze zwiazek z CBGB i ludzmi, ktorzy byli skupieni wkolo Lower East Side - miejsca gdzie spotykali sie wszyscy od lokalnych lumpow i cpunow, przez gangi do pojebanych artystow. Fotografie i dokumenty, ktore sie odnajduja po latach nie przestaja mnie fascynowac. Twarze, miejsca i historie. Detale, ktore wypelniaja pewna calosc dajac jasniejszy obraz tego co sie tam dzialo. Dla mnie to wszystko jest wyjatkowe bo moj hardcore wygladal zupelnie inaczej a kombinacja nowojorskich ulic i lat 80tych daje dosc niezwykly efekt. 
Lubie rzeczy, ktore pojawiaja sie z nikad. Nie wazne, czy to historia bramkarza z CB's czy wywiad z typem, u ktorego pokoj wynajmowal Billy Psycho. Obojetnie czy to kolejny wywiad z JJ czy jakas rozmowa z gosciem, ktory cykal zdjeciowy na LES - jest spora mozliwosc, ze nagle wyplynie cos nowego. Lubie to. 
Ten post po raz kolejny nawiazuje troche do fotografii. Video, ktore tu zamieszczam ponizej oparte jest glownie o zdjecia Drew Carolan ale poza nimi zobaczysz w nim troche unikalnych urywkow AF, Cirle Jerks i The Psychos oraz fragment rozmowy z Jon'em Wrecking Machine. 

Tuesday, February 10, 2009

Flex your head


Moja droga do Minor Threat wiodla przez Lost & Found Records. Bez jaj. Ich druga wydana plyta byl boot "Live at Buff Hall" 7". To byla kaseta, mozliwe, ze stilonka, z kilkoma singlami, ktora nagral mi kolega pod koniec 89. Byl tam tez Youth Of Today, Token Entry i cos jeszcze. Jestem pewny, ze mam gdzies ta tasme. Nie bardzo wiem jak opisac to co czulem sluchajac tej skladanki. Znalem dobrze thrash metal, zaczynalem poznawac grindcore i troche punk a Agnostic Front to wlasciwie najblizej hardcore'a jak sie znalazlem. Ta kaseta byla troche inna. Bylem podeskcytowany ale nie bardzo wiedzialem jak to ugryzc. Pamietam, ze ten Minor byl najdzikszy. Nie wiem czy znacz tego singla ale jesli wyobraz sobie, ze nie znasz zespolu i wlaczasz play a wszystko co slyszysz to 50 gardel spiewajacy do mikrofonu i szybka, drapiezna muzyka, z ktora dopiero co sie zapoznajesz. Pewnie teraz nie robi to takiego wrazenia na nikim ale dla gowniarza takiego jak ja, Minor Threat okazal sie nagle czyms co trudno mi bylo sobie wyobrazic. Uwielbialem te 7 kawalow i sluchalem tego non stop probujac uwizualnic sobie co sie tam dzialo.
Prawdopodobnie zajelo mi jaki rok lub wiecej, zeby dostac ta plyte na winylu. Liczylem na jakies zdjecia ale nie bylo tam duzo wiecej niz tytuly utworow i data: 11-20-82. 1982 rok... Kurwa. To bylo 10 lat zanim dostalem tego singla. W kazdym razie zdzieralem ten winyl na mojej chinskiej wierzy za pare tysiakow.
Dopiero duzo pozniej dostalem DVD, na ktorym jest m.in. caly koncert z Buff Hall. Kiedy go obejrzalem zrozumialem, dlaczego wydawalo mi sie w 89, ze Minor mial nie jednego a 50 wokalistow. Od poczatku do konca ten koncert to definicja hardcore'a. Absolutna erupcja energii.
"Live at Buff Hall" zaczyna sie od 12XU. Wtedy nie mialem pojecia, ze to kawalek Wire. Zreszta pewnie mnie to nie obchodzilo. W kazdym razie to tylko jedna minuta. Ta jedna minuta niszczy:

Nie wiem czy widzialem kiedykolwiek wiecej spontanu w ciagu jednej minuty niz na tym kawalku. Nie ma w tym nic planowanego. Wszystko co sie tak dzieje wydaje sie takie naturalne i silne. Nie przesadzam - kocham ta minute. 

Na youtube sa tez pozostale z tych kawalkow, ktore weszly na wspomniany singiel. Wcale nie jest gorzej. Small Mouth, Out Of Step, konczac na I don't Wanna Hear It. Zobaczysz slamujacy Boston Crew (SSD gral ten gig z Minor'ami), szalony dajvy, taniec bez ceregieli i kompletny chaos, koszulki Mob i Urban Waste. Ogladaj. Jezeli ktos stworzy liste videosow, ktore kazdy powinien zobaczyc to ten gig musi sie tam znalezc.