Wednesday, August 07, 2013

New Course of Action

Desperate Times wygrywa dla mnie dokladnie wszystkim - energia, stylowka, szczeroscia i sila zniszczenia. Wiedzac ile serca w tym siedzi i czym jest ten zespol dla poszczegolnych czlonkow raduje mi sie serce wiedzac, ze mimo przeciwnosci wszelakich dalej pra naprzod. 
Nagrany kilka miesiecy temu nowy singiel utwierdza mnie tylko w przekonaniu, ze DT zasluguje na wszelka uwage. Na ziemi rodzimej i poza nia. Z nowym skladem doszlifowali styl z poprzedniej plyty "Hard Target" i choc mniej jest tu ewidentnych wplywow, nowojorski core jest tu zywszy niz ci sie moze wydawac. Niszczace intro plus cztery solidne kawalki - talent, pomysl i znakomite wykonanie. Brzmi naturalnie i wszystko w tym wydawnictwie wydaje sie na miejscu. Pre-ordery pojawily sie kilka dni temu i jesli ta plyta nie sprzeda sie na pniu to strace wiare w PLHC. 
Z Kajtkiem znamy sie nie od dzis. Wiadoma sprawa, ze kocham chlopa jak brata i zadna tajemnica nie jest, ze wspieram te jego projekciki od Neurastenii przez Feel Like Shit do DT. Namowilem go na mala spowiedz. Gada o wszystkim tylko nie o dupie Maryny. Powazny przy tym jakis... Cos musi byc na rzeczy. 


- Co zmienilo sie w DT od czasu pierwszej epy a o czym powinno sie wiedziec?
Od wydania Hard Target zmeiniło sie raczej duzo.Największej zmianie uległ skład. W zasadzie to z HT pozostałem ja i Rafał-guit. Kuba (guit) z Darkiem (dr) grali w zasadzie ostatnie 2 gigi podczas promocji Hard Target ale tak naprawde odcisneli mocniej swoją obecnośc na najnowszej epie New Course Of Action. Radek(vox) doszedł do zespołu pod koniec 2012 i od początku miał spory wpływ na nowy materiał. Radek to weteran HC wschodniej Polski. Grał wczesniej w takich bendach jak IN HELL i jeszcze pare projektów ale to juz bardzej w USA.

- Nowy sigiel jest nagrany I powedrowal do tloczni. Czy zaskoczy nas wiec nowe oblicze DT?
Tak jak mówiłem wczesniej Radek dał dużo dla zespołu swoim wocalem i charakterem ale też bardzo duży wpływ na obecne oblicze miał Kuba, który dodał na maxa świerzej krwi zachowując przy tym pewien styl ,który był wczesniej odczuwalny w DT. Darek to maszyna wojenna na bębnach...Na pewno nowy materiał jest najbardziej dojrzały w dotychczasowej działalności DT. Myslę, że będzie się to rozwijać w tym kierunku muzycznym i textowym, który aktualnie próbujemy ukształtować.
 - Jakiego asa trzyma w rekawie DT na przyszlosc?
W zasadzie nie mamy wielkiego planu ani tez nie chcemy w przyszłości nikogo czyms zaskoczyć. Ten zespół działa na zasadzie spotkania z kumplami, wspólnego pogrania, dobrej zabawy, miłości do hardcore a finałem tego jest własnie nagranie takiego materiału jak New Course Of Action. Nie ścigamy się w tej dziedzinie z nikim. Mamy juz swoje lata więc do życia podchodzimy na własny sposób. Nawet w textach DT nie chcemy nakazywać młodym ludziom jak mają żyć i postępować. Bardziej zwracamy uwagę na własne przemyslenia i błędy..
 - Jaki jest sens robic zespol HC w PL?
Zawsze jest sens robić tego typu zespoły. Tak uważam. Jeżeli kochasz hardcore i w niego wierzysz ale podchodzisz do tego w sposób naturalny bez chujowego lansu czy chęci bycia popularnym to zawsze znajdę sens na zrobienie nowego zespołu.To mnie zawsze napędza. Jeżeli moi kumple robią właśnie zespół a znajdę czas aby im w tym pomóc to na bank mogą na mnie liczyć. Oczywiście muszę się jarac tą pakietą i widzieć sens robienia tego...
Często jednak zauważam, że ludzie blazują się zespołami z PL. Zespół pogra sezon i traci zainteresowanie. Troche chujowo wygląda jak to następuje a jest to bardzo często zauważalne. Ludzie robiąc taki zespół wkładają w to duzo serducha i żal czasem gardło sciska jak to widzę. Wtedy nasuwa się takie przemyslenie, na cholere to robić... Myslę, że zawsze jest sens robic hc zespół w PL. Zawsze się znajdzie garstka kumpli, którzy bedą ciebie wspierać a sam jeżeli nie będziesz miał wybujałych oczekiwań od tego co robisz tylko świetną frajdę i serce to zawsze będzie to coś co będzie mnie kręcić.

- Jaki jest Twoj ulubiony kawalek Nowej Drogi?
He,he.... Znowu Nowa Droga. Ale się to za mną ciągnie. OK,mój najbardziej ulubiony kawałek Nowej Drogi to song DWA ŚWIATY. Textowo i muzycznie był ostanim kawałkiem Nowej Drogi jaki został zrobiony. Szkoda tylko, że cały ten materiał został zrealizowany i zmarnowany w chujowym studio. Straciło to cały swój charakter i urok jaki miała Nowa Droga. Miło wspominam ten okres.



...Ja milo wspominam, jak mi wyslales plakat Neurastenii ze zdjeciem z Majdanka. Albo jak dales mi kasete z nagrana Homomilitia z Lublina i z zespolem na K na drugiej stronie. W kazdym razie, New Course of Action 7"EP wychodzi na tygodniach i nie ma absolutnie zadnego powodu, zeby tego nie kupic. DT to hardcore jakiego ze swieca mozna szukac w Europie. Wcale nie przesadzam. Uderzaj do Ratel i Last Warning Records. Nie badz ciapa. 

Crumbsuckers

Zdecydowanie jeden z najciekawszych crossover'owych hord, ktore znam. Polaczyli metal, hc i cala mase szalonych pomyslow wykonczajac tworzac niepowtarzalny mix. Panie i panowie, Crumbsuckers.


Too loud for the crowd

Zaden europejski zespol metalowy nie dal mi takiego kopa w dzieciecy tylek jak Venom. Kupujac w ksiegarni muzycznej Eine Kleine Nachtmusic nie wiedzialem chyba w co sie pcham. Do tej pory ten koncert pozostaje jednym z moich ulubionych live albumow prawdopodobnie glownie to dzieki wrazeniu jaki zostawil na mojej mlodzienczej milosci do halasu. Mialem wrazenie, ze Venom to cos wiecej niz zespol. 
Waaaaaarhead!

Monday, August 05, 2013

Melting Away

 The things we had are melting
away like ice you once were solid but the heat
of the moment melts you away
Ressurection

Texas was the reason

Jeden z tylko kilku reprezentantow plodnego gatunku emocjonalnego hc, ktore w latach 90'tych zawladnely sercami dorastajacych hardcore'owcow a ktory ja sam sluchalem stosunkowo czasto. To pewnie tez troche przez "ex-czlonkow" innych projektow jakie cenilem i cenie po dzis dzien wysoko w swoich prywatnych notowaniach. Niemniej Texas Is The Reason mial w sobie wystarczajaco uroku, zeby mnie nim ujac.
TITR zagral swoje ostatnie po zeszlorocznym zmarchwystaniu koncerty i tak los chcial, ze finalna data byl londynski gig wczorajszego wieczora. Zgromadzone 1200 osob gdzie srednia to okolo 35 lat mialo przez godzine sporo radochy polaczanej zapewnie z nostalgia i mowiac szczerze trudno w tym miejscu bylo o lepsze przyjecie. TITR dostali wystarczajaco duzo milosci w Londynie, zeby zejsc ze sceny szczeliwi.
Dobry wieczor. Dobry koncert. Ciesze sie, ze moglem zobaczyc tych 4 panow w wysmienitej formie.



Friday, August 02, 2013

Wracamy bo chcemy i mozemy.

Czemu nie. Mike Ferraro pakuje wlasnie plecak przez wyjazdem do na Niemieckie koncerty odnowionego Judge, Carcass wydaje elegancka plyte, coraz wiecej wpada mi w rece syfu z napisem "kultowe", nikt nikogo nie chce juz nawet krytykowac i wciaz kochamy jak nas Chain w konia robi. Jest wiec o czym pisac.
HC ma sie generalnie dobrze jak tylko lordowskie oczy padaja w odpowiednim kierunku.
Wiecej juz niebawem.

Friday, July 15, 2011

Esencja drugiej polowy 2011

jako, ze druga polowa 2011 szykuje sie dosc mocno pozwole sobie podkreslic to temacikiem nawiazujacym.
szykujemy sie z projektami, ktore mam nadzieje zawladna sercami slowanskiej i nie tylko braci. bada plyty, ziny i inne duperele ale nic co obnizy nasze loty.

TREMORS "Island Songs" EP poszlo do druku. winno byc gotowe na ich sierpniowa trase. jesli nie wiesz co to Tremors radze sprawdzic http://www.tremorshardcore.com bo to solidny napierdol. mam cudowne wrazenie, ze to ma klimat Void roku 2011tego. wspanialy hardcore punk, z pazurem, ktorego brakuje setkom podobnych zesplow. nie moge sie doczekac az to cacko wyplynie na ulice.

INHERIT EP jest skonczone i o ile nie wiem kto bedzie glownym wydawca to wiem, ze The Essence przylozy do tego lape w takiej czy innej formie. 4 kawalki, ktore mocno nawiazuja do thrashu z nowego jorku i lat 90tych. Inspiracje od Mags, przez Leeway i Crumbsuckers do Testament i Nuclear Assault. Czlonkowie Dirty Money, Cold Snap, Lightbringer i JMP.
singiel wychodzi koncem wakacji.

THE ESSENCE only the strong 2011 7"EP. 20 lat temu Victory wydalo plyte, ktora ruszyla moje mlode serce - Even Score, Insight, Confront, Face Value, Meanstreak i Integrity. Kazdy kawalek to tutaj hit. nie ma nic w tej kompilacji slabego bo wszystko od jej projektu, przez grafike do zespolow rozpierdala mnie na plasterki. po dzis dzien jestem swiecie przekonany, ze to doskonaly siedmiocalowy hc skladak.
w holdzie wielkim i nawiazujac do tego ducha wyciagamy na stol prawdziwy topor slowianski - 4 hordy, ktore zgladza Twoje uszy. nowe kawalki nagrywaja Pain Runs Deep, Iron 2 Gold i Desperate Times. swoj debiut bedzie mial tu tez Time Is The Ruler. dolozymy staran, zeby ta plyta miala wyjatkowy charakter.

DESPERATE TIMES przygotowuje amunicje na swoj winylowy debiut. wszystko co teraz od nich slysze to Matt Henderson i One Voice AF. nie nalezy sie spodziewac transexualnych dzwiekow. 7" bedzie wydane w kooperacji z Last Warning Recs.

do konca roku wyjdzie tez The Essence zine. materialy nazbierane ale czasu malo. zbiore wszystko i wypuscimy na rynek obrazoburczy periodyk na miesiacach.
do tego moze beda jakies kolaboracje, projekciki i innego pierdoly, ktore mozliwe, ze nigdy nie wypala.

linki do sprawdzenia:
http://www.theessencehc.com - oficjalnie
http://www.theessencehc.blogspot.com - blog o milosci
http://www.theessence.tumblr.com - zdjecia nagich dziewczat
http://www.theessence.bigcartel.com - sklep z bielizna
http://www.facebook.com/pages/The-Essence/140331249328820?ref=ts - strona dla nerdow

Thursday, July 14, 2011

Inherit

Moj pomysl na ten zespol zrodzil sie w momencie, kiedy HC przybieral dziwne formy i niekoniecznie cieszylem sie tym tak bardzo jak bym sobie zyczyl. Richard byl gosciem, ktory mogl odczuwac to samo co i ja a ze wiedzialem o jego zdolnosciach na gitarce zagadalem go czy by nie mial ochoty sieknac paru riffow w duchu lat przeszlych. Zabralo nam kilka lat zeby ruszyc ten projekt z miejsca. Narzucajac sobie dosc wysokie standartd napotkalismy kilka srogich problemow ze skladem glownie w kwestii perkusisty. Bycie edge i talent do nabijania odpowiednich bitow nie ida w parze ze czesto. Wiec odbijalismy sie od jednego pomyslu do drugiego ostatecznie ukladajac ten zespol w stan smierci klinicznej. Rozpady kilku zespolow z UK daly nam nowe perspektywy. W przeciagu kilku miesiacy rozpadly sie Dirty Money i Cold Snap wystawiajac jak na tacy Dave'a, ktory gra z Richem rowniez w Lightbringer. We trzech robimy kawalki, ktore mocno nawiazuja do starego klasycznego thrashu wymixowanego z NY HC ale wszystko ma zdecydowanie nowy twist. Wchodzac do studia nie mamy planu wiekszego niz po prostu solidnie nagrac mocny material, ktory bedzie nas cieszyc. Instrumenty nagrywamy w UK i wraz surowymi trakami pakuje sie do studia Damiana PRD (Greenfarm Studio) i z owym nagrywam wokale. Calosc leci do Wojtasa Lange, ktory podejmuje sie mixow bo chlop wie co zrobic zeby to co chcemy nie wpadalo a nurt dzisiejszych brzmien. Interesowalo nas retro ale bez blazenady. I udalo sie. Brzmi jak brzmi i jestesmy zadowoleni.
Do pakiety dolacza Roman (Dirty Money/Cold Snap) i mamy czterech typow, ktorzy maja podobna wizje core'a i cenia sobie style zapomniane.
Inherit EP. Cztery kawalki. Crossover. Straight Edge. Ludzie rzucaja w nas nazwami, ktore nawet nam nie przychodzily do glowy robiac ten material. Ostatecznie - kazdy slyszy co slyszec chce... Dla mnie to caly czas hardcore. Mocny, w ryja i z przekazem.
Plyta ukaze sie do konca wakacji. Wydawca nie jest jeszcze potwierdzony ale jestesmy blizej niz dalej. Jesli ktos ma ochote sprawdzic co robimy to mamy linki do www, FB, bandcamp i innych mediow. Koncerty jeszcze tego lata. Nalot na Polske jeszcze tej jesieni.

Saturday, May 07, 2011

Armed with a new sound

I znowu Absolution. Plyta na ukonczeniu wiec zespol publikuje nowa wersje Armed With Anger i brzmi to jak dla mnie bardzo dobrze. Maja nowy profile na FB a kawalka mozna posluchac tutaj. Trzymam kciuki. Oby reszta byla rownie dobra.

Wednesday, April 13, 2011

Faith | Void

Czy myslisz czasem, ze splity, kompilacje i inne zbieranki to zwykle niewypaly? Zwykle jest tak, ze jedna strona jak mocna a druga do smieci lub a/ i b/ sa znosne a reszta to jakas wypchajdziura. Zdecydowana wiekszosc hc splitow, ktore wyladowaly w moich rekach zostawialy po sobie niesmak i pytanie w mojej glowie: " na cholere bylo laczyc x i y".

You're x'ed - take 3.
Faith/Void. Plyta, ktora ustawila poprzeczke za wysoko, wyzej niz ktokolwiek moglby doskoczyc. Dwa mlode zespoly, ktore laczyl znakomity klimat - agresja, drapieznosc, surowy hardcore i Dischord. Nie ukryje tu faktu, ze mozliwosc trzymania tej plyty zawdzieczam tylko i wylacznie Fakirowi, ktory pozyczyl mi jej w ok 90 roku. Byl taki czas, ludzie pozyczali sobie winyle i Dario swoja wspanialomyslnoscia oddal w moje rece te 12". Dobry z niego facet. Nie ma co.

Wiec co my tu mamy? Faith to zespol mlodego McKey'a i nie daleko pada tu jabluszko. Ta strona ma w sobie sporo pozniejszego Minor Threat. Z wokalem Iana moglym spokojnie potraktowac to jak zagubiona sesje MT. Wiele klasykow na tej stronie. "You're x'ed" pozostanie moim ulubionym. Za to Void poraza troche maniakalnym klimatem. Jest wscielky i szalony. Sluchajac tego zawsze mialem wrazenie, ze wokalizer byl pierdolniety. W dobie youtube latwo to zweryfikowac..."Think" ma szybkosc i drapiernosc jaka nie sposob zignorowac. Kawalki takie jak "My Rules" ciachaja na plasterki i efektywnie staly sie wzorem dla wielu zespolow lacznie z calym wczesnym Nowym Jorkiem.

Ta plyta to w moich oczach doskonaly split, gdzie obie strony pasuja do siebie idealnie. To dwanascie cali czystej mlodzienczej wscieklosci i ekspresji, ktorej nie sposob podrobic. Produkt bardzo okreslonego czasu i miejsca, ktory zdaje probe czasu bez zadnych sentymentalnych naciagan. Ta plyta to elementarna wiedza o hardcore.

Monday, April 11, 2011

Revelation Record Store Day

Jak co roku rowniez i w 2011 Record Store Day wspierany jest przez (bardziej lub mniej) niezalezne wytwornie. Revelation wypuscilo w tamtym roku wznowienie singla Sick Of It All, ktore rozeszlo sie niezwykle szybko. Teraz ukazuje sie pakiet trzech wspanialych plyt, ktore kazde na swoj sposob zmienilo hardcore wczesnych lat 90tych. Ladne, wyrazne kolory. Poczekam wiec do soboty z nadzieja, ze dopadne swoje kopie w walce pod jednym ze sklepow i nie bede musial spodlic sie w tym wypadku eBay'em bo czegos gdzies mi zabraknie.

Friday, April 08, 2011

Armed with anger

Absolution rozpoczelo proby i przygotowania do nadchodzacych koncertow. Ich 7" wyjdzie prawdopodobnie w wakacje w Wardance i jako, ze pisza nowe rzeczy mozliwe jest rowniez 12". Mniam.

State Of Mind

State Of Mind gra juz ladne pare lat ale z jakiegos powodu jest aktywne jakby troche z boku. Mam i na to swoja teorie ale bede sie trzymac faktow. Nagrali kilka rzeczy i generalnie wszystko co do tej pory robili bylo na wysokim poziomie. Przyznaje, ze przez dluzszy czas mialem troche wrazenie jakby sie troche sie miotali szukajac wlasnej drogi. Nowojorskie inspiracje byly zawsze ewidentne ale stylo byl to troche misz-masz. Zmieniam zdanie od ich ostatniej produkcji - czuje, ze wchodza w bardziej okreslone rejony a ich wlasny groove jest duzo bardziej czytelny.
Emile, ktory tam spiewa to jeden z sympatyczniejszych gosci, ktorych wyplula europejska scena. Core go kreci nie od zeszlego sezonu na truskawki i nasze gusta zbiegaja sie bardzo czesto. Gosc owy przyslal mi wlasnie sample z ich ostatnich nagran i slucha sie tego bardzo dobrze. Odwazna kontynuacja poprzedniej plyty. Nowy York i fajne zagrywki, ktore bujaja a caly czas pozostaja twarde. Czekam na ta plyte i namawiam do sprawdzenia tego co State Of Mind robi.

Burrito straight edge

Od czasu do czasu pojawiaja sie zespoly, ktore z miejsca przyciagaja uwage. Powody oczywiscie sa rozne. Zwykle bywa tak, ze ta uwaga nie wytrzymuje proby czasu i okazuje sie, ze caly dym wychodzil zaledwie z malego plomyka. Nie wiem jak bedzie w tym wypadku ale nie pamietam kiedy ostatnio slyszalem o czyms takim jak Minority Unit. Malo tego - nie pamietam, zebym widzial taki szal cial na pierwszym koncercie. Podoba mi sie.


To me it was an opportunity to get on stage, flip the fuck out, and send a message that I hold strongly. Minority Unit has 11 members all straight edge, all Mexican. A perk the band has is that all our sets are always fun because if one of us isn’t on stage we’re either singing along, in the air, or punching each other on the back of the heads. - Austin MU

Wednesday, April 06, 2011

You're only young once

Jedna z bardziej ciekawszych postaci, ktore pojawily sie w NYC przemawia po wielu, wielu latach. To rowniez kolejny i jeden z najlepszych wywiadow, ktore pojawily sie na Double Cross. Jules Side By Side. Oba jego zespoly pozostaja klasykami a to co i jak mowil ze sceny daje mi ciary na plecach. Charyzma. Olbrzymia charyzma.

Then Youth of Today hit it -- they had just come out (or were about to come out with) Can’t Close My Eyes. I had never heard them before. Tommy drummed for them after fronting Straight Ahead. He cut his hand at some point during the SA set, and he had a bloody rag around it while playing for YOT. It was killer. It was real, the pit was ferocious, the music was hard as nails, but on top of it all, it wasn’t political whining or trying to relive the old school – this _ _ _ _ was raw and I wanted in – these guys were pissed off at the same things I was. And, like Raybeez, these guys were approachable. Pete, Lou and Arman are some of the nicest guys you could ever meet. Craig Setari and Tommy Carroll were totally open and treated you like you’d been their friend for years. So, after that, I think I went to every CB’s matinee. I’d see these guys around and we’d hang out. Not only did I like their music, but I liked them. That was the first time as a teenager that I ever felt liked I "belonged" with any identifiable group.

Zapraszam do lektury na DC. Fajnie sie czyta i cos czuje, ze kolejne wpisy z tym wywiadem beda jeszcze lepsze.

Tuesday, March 22, 2011

The truth is absolute



Kolejny zespol, ktorego nigdy za duzo nie bedzie. O Worlds Collide pisalem tu wczesniej przy okazji jakiegos video, ktore wygrzebalem w sieci. Tym razem wyplynelo nastepne, ktorego wczesniej nie widzialem wiec nie omieszkam zapostowac i to cudo. Zespol owszem kradl riffy Metallici ale nigdy nie przestawal byc jednym z moich faworytow lat 90tych. Polecam poszukac, posluchac i poczytac teksty. Mocarny hord.

Thursday, March 17, 2011

They're back!


Nie przesadze wcale jesli powiem, ze Cappo trzyma poziom, ktory jest nie do okielznania dla setek wokalizerow, ktorych widzialem przez ostatnie blisko 25 lat mojego koncertowego zywota. Ponad 4 dychy na karku. Tak bede wygladal jak dorosne....

"I am a Lady Gaga fan, but don't feel guilty about it at all."

Z cala pewnoscia nigdy nie bylo, nie ma i nie bedzie takiego drugiego zespolu jak 108. W kazdym wymiarze to projekt, ktory wyskoczyl poza jakiekolwiek ramy, ktore obowiazywaly na scenie hardcore. Ich plyty interesuje mnie nieprzerwanie od wielu, wielu lat i co najwazniejsze - udalo im sie udowodnic, ze powrot na scenie nie wcale nie musi smierdziec kompleksami czy zalosnymi sentymentami.
Oto interesujacy i swiezy wywiad z Vic'iem aka Vraja. Polecam przeczytac calosc tutaj.


Vista: I wanted to ask you about not only the "Burning Fight" book, but also the "Burning Fight" book release show. What is your impression of the release show, as well as the book itself.

Vic: The show and book release were fabulous. There are only two books about hardcore which I've read which are any good, in my opinion. "Radio Silence",and "Burning Fight". I prefer "Burning Fight" because it has a focus that is much more relevant and meaningful to me. The show was an amazing concept, and all the people who attended it made it a really fantastic experience. On stage I said something like, "boys and girls, are you enjoying your field trip to the museum?", because to some extent it felt like a lot of acts were like museum displays, or that the atmosphere itself was museum-like..."Wow, look at that dinosaur, mommy! It's MOVING!". I was surprised though, how boring the newer bands were in comparison to the older bands. They looked really bored or something. Why? It was odd. The show itself was just WONDERFUL though, and I'm a pretty negative guy, so for me to say that is really something. I love Brian {Peterson} for being behind that book and show.

Vista: I want to ask you about the album, "Threefold Misery". In your memory, what was your mindset during this period, both musically and lyrically? It was really different that say, "Songs of Separation". Also, I remember being really surprised that "Threefold Misery" wasn't originally released on "Equal Vision Records". Years later obviously, Equal Vision re-released those entire recording sessions. Again, from your recollection, what went on during this entire period of time?

Vic: My mindset for that was, "this is that last thing I will ever do musically, so let's make it count". I wanted every single riff to be right on the nails. That was driving the record. Trivikrama was driving the record, too. It's just an extension of, "Songs of Separation" - It's just taking those riffs and chords from songs like, "Son of Nanda", or "Solitary", or what have you, and moving it forward in the evolutionary progress and sticking a more unpredictable drummer behind it. I guess it might be very good in one sense that we've had so many different drummers, it helps each record have a different tone. "Songs of Separation" was strict and clear cut because, {a} - Chris Daly was a very steady, solid, and clear cut drummer on that record and {b} - Don Fury, where we recorded it, was very by-the-numbers in his approach to recording. "Threefold Misery" was more psychedelic because, {a} - This is the first time you get Trivikrama on bass, on a 108 record. He is a human psychedelic. {b} - You get Matt Cross on drums who is more like an octopus, and {c} - We recorded with Brian...Brian, fuck I forget his last name, Brian from, Battery, Salad Days Studio. He was WAAAAAY more talented than Don Fury. It's ridiculous to even compare them. And he had a much more free-form and experimental approach to recording it. It came out on the European label for money reasons. We needed money really bad. Also, we needed the record to be out in Europe for our final tour.

Monday, March 14, 2011

Gentleman Ray

"I think the straight edge way of life is very smart. You could ask 20 different people about straight edge and you get 20 different explanations. My opinion is that being straight edge is mainly not drinking, not doing drugs and taking care of you body. Now you can talk to anybody else and they'll tell you straight edge is not eating meat, not smoking cigarettes, not having sex. I think it's a good thing if it stays to the point of taking care of your body. Cause believe me, I've been drug free for a year now and hopefully I'll stay drug free. I don't do it for the scene, I do it for me. I took a lot of shit my whole life, and I just don't wanted to die. I think there's a lot of people who are straight edge because it's a trend and I think that's it hard to really appreciate being drug free when you haven't been fucked up. I've done some things in my life where I could have sworn that you are the devil, I had a conversation with the devil, and then I wake up and I see it fade away and I had conversations with the devil, and I swear it was a real person. And you realize after you come out of the height: 'What the fuck!?' and that's scary you know. And I've been trough a lot of shit I've had people murdered in front of me and that's scary, cause you can't control it, cause it's in your mind. When you've had a conversation with the devil, and you can't break it from your mind, and you sit there like it's not real! it's not real! and you can't shake it from your mind. Once you're doing drugs you can't say 'stop it'. The drug infects your mind. It's fucked up man. It's why I am drug free. You know, the only thing I'm really scarred of in this world is Evil. I'm not into religion, Warzone is not about religion, I hate religion, but the bottom line is in this world, common sense will tell you - there's Good and there is Evil. I'm scarred of Evil man. A lot of shit happens, young babies get hit by cars, you know that's Evil man! People always say it's God, but it's not it's Evil. That's why I'm drug free, because drugs is a really bad thing. Nothing good ever came from doing drugs. But then again, honestly, you gotta do what you gotta do. I don't really care what anybody else does. What I'm saying is writing from my own experiences, and maybe people read it and they learn something of it. I don't preach, I have some good friends of mine that still do a lot of drugs, but I still care about them. I don't like people telling me what to do. When I did drugs and people told me to get drug free, I did more drugs, like 'fuck you, you're not telling me what to do!'. And the only reason I stopped is because of all that shit that happened in my, and I just couldn't take it no more. And I had some girls around me who really cared about me and they looked out. But I think too many bands preach, they tell you what the fuck to do. It could be any band. Fuck that shit, they're fucking assholes, you gotta do what you wanna do in your heart, and fuck the whole world. So if you drink and do drugs, as long as you're happy - it's cool, but there's a lot of people that read the lyrics about being drug-free and knowing that I've been fucked up, my problem was that I could do drugs and have still a lot of money in my pockets. Because in NYC, outside the band I have a good career. And when you do drugs and you get high and you still have money in your pocket, that was my problem. And everyone knows me, 'ah, Raybeez Warzone, come on you want some more drugs for free,' because I'm Raybeez Warzone, you know. Everyone wants to hang out with us so you get it for free and it works! That's why I stopped, cause it's not worth it. Cause there's a lot of people in the punkrock scene in NYC who look at you and see what you're doing for the movement and if you fucking die and fuck up, then what happens to Warzone? What happens to everything you tried to do, down the drain. So for me it's really the movement, there's more people that I am responsible for than myself. The same with Madball and Agnostic Front and other bands, if Freddy fucks up it's not Freddy, it's Madball, if Roger fucks up it's not Roger it's Agnostic Front, if Jimmy Gestapo fucks up it's not Jimmy, it's Murphy's Law. There's so much that's around me that I'm responsible for, it's really intense. And when I'm on stage I go crazy, (but not insane!) and when I'm on stage and I start talking stupid shit cause I'm drunk, you know, I'm not gonna listen to anybody who's drunk. The music may sound good, but what do you sing? A lot of bands they have good music, but the lyrics, they don't mean something. That's not Warzone, don't forget the struggle..."